Lena I Delikatnopupna

11:06 Gosia Komentarzy: 19

Mamy za sobą pierwsze szczepienie. Lenka była zaskakująco wręcz spokojna. Jedynie po samym ukłuciu wystąpił epizod krótkiego, aczkolwiek intensywnego żalenia się. Szybko jednak udało się zażegnać kryzys przy pomocy smoczka. Zdecydowaliśmy się na szczepionkę 6w1 plus rotawirusy. Żadnych niepokojących objawów poszczepiennych nie zauważyłam. Do wieczora Lenka smacznie spała, budząc się tylko na karmienie. Gorączki brak. Cała ta przyjemność kosztowała 530 zł. Polityka prorodzinna pełną parą.

Podczas wizyty u pediatry skonsultowałam również kwestię krostek na twarzy oraz USG stawów biodrowych. Lekarz potwierdził to, co mówiła położna, czyli: z bioderkami wszystko w najlepszym porządku. Jeśli coś miałoby być nie tak, to ujawniłoby się już teraz, bo dysplazja jest wadą wrodzoną. Nie było więc za wcześnie, jak to sugerował ortopeda. Nie ma też konieczności wykonywania kolejnego badania.

A w sprawie krostek sytuacja dodatkowo się skomplikowała. Do dwóch teorii - trądziku niemowlęcego i skazy białkowej - dołączyła trzecia. Pediatrze wygląda to bardziej na zmiany atopowe. Zalecił kąpiele w emolientach (który polecacie?) i dał próbkę jakiegoś nowego superkremu Avene XeraCalm AD. Więc generalnie wiem mniej, niż wiedziałam przed konsultacjami ze specjalistami. Na uczulenie na białko mi to nie wygląda, bo mleka i przetworów nie piję/jem już od ponad dwóch tygodni. Gdyby to była kwestia laktozy, to raczej skóra byłaby już gładka. Co do atopii to też średnio się zgadzam, bo - z tego, co czytam - wyprysk atopowy wyjątkowo mocno swędzi. A Lenka do krostek podchodzi z całkowitą obojętnością. Według mnie najbardziej pasuje teoria trądziku, który dodatkowo nasila upał. Miał ktoś do czynienia z jedną, drugą bądź trzecią przypadłością?

Właściwie to miało być o czymś innym. Rośnie mi mała księżniczka. Lena I Delikatnopupna. Z opowieści teściowej wiem, że mąż przesypiał całą noc zalany po pachy (wiadomo, nikt tak nie potrafi zawstydzić jak własna matka opowieściami z dzieciństwa). Lenka natomiast włącza syrenę, gdy tylko w pieluszce pojawi się choć kropelka. Królewna musi mieć suchutko. O błękitnej krwi świadczą też inne, coraz większe wymagania. Lenka musi być noszona na rękach. Jeśli tylko usadowię się na płaskiej powierzchni, księżniczka wyraża swoje niezadowolenie. Królewskiej otoczki dodaje fakt, że w pokoju akurat mam czerwony dywan. Co więcej, miłościwie mi panująca Lena musi być w centrum uwagi. Podczas karmienia, gdy tylko zacznę zajmować się czymkolwiek innym (piciem herbaty, pisaniem smsa, rozmową), uaktywnia się alarm. Aż się boję, jakie będzie stawiać żądania, gdy zacznie mówić...

A tu buziol od księżniczki:


I tu mały bonusik. Wybaczcie mój niewyjściowy strój.



G.



19 komentarzy:

  1. O jej jaki buziolek słodki. Od samego patrzenia poczułam się pocałowana ;)
    Piękna królewna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna ta Wasz córcia! Taka krupcia!
    Co do krostek to moja Hania jak miała około 6 tygodni miała tak wysypaną buzię...! Tragedia! Jeden wielki strup!
    Akurat zbiegło się to w czasie z badaniem bioderek a tam trafiłam na mądrego lekarza który powiedział że to żadne uczulenie żadna skaza, że po prostu czasem jeszcze dzieciom po porodzie "wychodzą" takie zmiany na skórze. Kazał tylko natłuszczać. Tak też zrobiłam. Natłuszczałam skórę i przeszło wszystko. Po krostkach nie było śladu juz po kilku dniach. Ja stosowałam emolium.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Lenki też właśnie w okolicach 6. tygodnia pojawiły się te krostki. I też wydaje mi się, że to nie skaza, ani nie atopia, tylko po prostu moje hormony, które wypija, dają taki efekt. Emolium używałaś tylko emulsję do kąpieli czy też jakiś krem?

      Usuń
    2. Emulsję do kąpieli i krem intensywnie nawilżający. W późniejszym czasie czasem używałam też szampon.

      Usuń
  3. Buziol przepięęęęękny!!!!!!
    I jaka ona duża - o:o :D

    Na krostkach się nie znam, bo nas kompletnie ominęły, a historia o delikatnopupej Lence mnie mocno ubawiła (choć Wam pewnie do smiechu z nią nie zawsze jest przy takich wymaganiach :)))

    Buzia dziewczyny!
    z.-

    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawnie przestaje się robić, gdy już obie ręce mi drętwieją, a księżniczka dalej domaga się noszenia ;)

      Usuń
  4. Nasz Maluszek też miał taki problem, miał wręcz skorupkę z tych krostek, ale nic go nie swędziało. Pani Doktor powiedziała, że to gruczoły jeszcze źle pracują - stąd krostki - i poleciła Cetaphil (do kąpieli i krem) - http://www.cetaphil.pl/Cetaphil,dla,dzieci,36.html - i kupiliśmy go, choć drogie pieroństwo. Jednak zanim doszedł zaczęłam smarować buzię naszego Maluszka próbką Ziaja na AZS - http://ziaja.com/kosmetyki/2933,krem-kojacy-nawilzajacy - podziałało rewelacyjnie! Cetaphilu nie polubiliśmy - myjemy w Oilatum, a buźkę smarujemy tą Ziają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dzięki za polecenie kosmetyków :) To pewnie zdecydujemy się na Oilatum i Ziaję.

      Usuń
    2. A jeszcze dodam o kosmetykach z rossmanna! Super skład za niewielką cenę. Obecnie używam babydream i jestem bardzo zadowolona.
      Zresztą można poczytać o składzie i analizie kosmetyków dla dzieci u sroki- serdecznie polecam- mądra Ona! :)
      http://www.srokao.pl/

      Usuń
  5. A to księżniczka ! :) Słodziachna jest !
    Małgosia też miała krosteczki po 6 tygodniu, utrzymywały się chyba z miesiąc, max 2 nie pamiętam już dokładnie, był to trądzik, nic specjalnego z nim nie robiłam, od czasu do czasu smarowałam tłustym kremem co zawsze trochę pomagało :) Potem miała suche policzki ale to od tego że jak karmiłam ją piersią jadłam czekoladę ;) Teraz jest na mm i nie ma nic :)
    A co do emolientów to polecam przeczytać analizę składów u sroki żeby wybrać najlepszy :) http://www.srokao.pl/2012/10/analiza-kapiel-emolienty.html
    Oliatum akurat sroka odradza ze względu na PEG-40 w składzie który może wywołać wyprysk i zapalenie mieszków włosowych , a Ziaję AZS i dla niemowląt też stosujemy, ma super skład i świetnie się sprawdza :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam emulsję Emolium i Ziaję, mam nadzieję, że pomogą :) Choć jak tak dzisiaj patrzę na buźkę Lenki, to wydaje mi się, że duży udział w tych krostkach mają jednak upały. Dzisiaj jest chłodniej i krostek jest o wiele mniej.

      Usuń
  6. Śliczna ta Twoja Córeczka:)
    Mojej Mani też wyskoczyły takie krostki i skóra wyglądała nieciekawie. Natłuszczałam Linomagiem i używałam kremu Dexeryl - poleciła mi te dwie rzeczy pediatra - i pomogło. Polecam również do smarowania całego ciałka zamiast oliwką - ciekłą parafiną - do kupienia w aptece. Zero chemii, a działa cuda :)
    Pozdrawiam,
    Mama Mani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady :) pozdrawiam!

      Usuń
    2. "Trądzik niemowlęcy to bezbolesna dolegliwość skóry, która występuje w pierwszych miesiącach życia dziecka i ustępuje samoistnie. Są to pojedyncze krostki, czerwone lub różowe, mogą pojawić się w grupach, ale nie zlewają się. Krostki trądzikowe "wędrują", czyli znikają i pojawiają się co chwila w innym miejscu: na twarzy, szyi, czole. Trądzik jest bardziej widoczny gdy jest ciepło, a gdy skóra się ochłodzi, trądzik przybiera kolor skóry i staje się niewidoczny. Trądziku się nie leczy."
      Córcia też miała krostki na buzi. Pojawiły się, gdy skończyła 6 tydzień. Nie wyglądało to ładnie, ale samoistnie ustąpiło po ok. 1 miesiącu. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Lenka jest cudna! Na zdjęciach tych krostek w ogóle nie widać. Moja Hanka też coś tam ma jakieś małe krostki, ale chyba jej nie dokuczają, więc się za bardzo tym nie przejmuję. Teoretycznie trądziku nie powinno się natłuszczać, tylko egzema potrzebuje natłuszczenia.

      Usuń
  7. Dobrze, że z bioderkami wszystko dobrze. My na kontroli byłyśmy w ostatni piątek i jechałam tam z duszą na ramieniu bo Zosia i pośladkowo ułożona była i obciążona genetycznie przez mua. Na szczęście do tej pory wszystko ok, ale kontrola za 6 tygodni.

    Co do trądziku to wiesz, nie chcę węszyć teorii spiskowych ale ten lekarz ostatni to może po prostu jakiś kupiony przez tę firmę co jej krem wciska ludziom:D Lepiej na początek spróbować czegoś naturalnego - czytałam sporo o zbawiennym wpływie olejku migdałowego i/lub kokosowego.

    Jeśli zaś chodzi o księżniczkowanie to u nas poza pieluchowymi sprawami wszystko wygląda podobnie;) Już te dziewuchy tak mają chyba:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodziutka. Ja myję w Olillan, Mustella, a ostatnio bardzo miło zaskoczył mnie Płyn do kąpieli Skarb Matki- naprawdę ładnie natłuszcza skórę. Ogólnie jest sporo tych produktów z emolientami. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas też były krostki i podejrzenia skazy, trądziku, a mimo wykluczenia u mnie nabiału i stosowaniu maści krostki zniknęły dopiero, jak z piersi przeszłam na mm i to wcale nie dla alergików, więc pojęcia nie mam do dziś skąd te krostki były, bo do dziś córcia buzię ma śliczną (chyba, że się podrapie) :)

    http://zapisane-wspomnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń