Bo każda niania to złodziejka

10:20 Gosia Komentarzy: 11

 

Wierzę, że ludzie z natury są dobrzy. Wierzę, że - pomijając osobowości psychopatyczne - przychodzimy na świat z czystą duszą (czy jakkolwiek nazwać by nasze jestestwo), a dopiero później na skutek sprzyjających (czy raczej niesprzyjających) okoliczności uczymy się czynić zło.

Może dlatego nie imają się mnie żadne, ale naprawdę żadne, teorie spiskowe. Nie wiem, czy to naiwność, zdrowy rozsądek czy jeszcze coś innego. Tak czy siak na wszelkie rewelacje o tym, że światem rządzą Iluminaci, koncerny farmaceutyczne, banki czy kosmici, patrzę z przymrużeniem oka. Dzięki temu żyje mi się łatwiej. Naprawdę. Szczerze współczuję osobom, które budzą się z psychotyczną myślą, że są nieustannie obserwowani przez jednych, drugich lub trzecich, i z taką myślą kładą się do zapewne niespokojnego snu.

Ale wracając do tematu. Zrezygnowaliśmy ze żłobka, głównie z obawy przez chronicznym chorowaniem. A więc niania. Kiedy przystąpiłam do poszukiwań, zdałam sobie sprawę, że moje przekonanie o dobrej duszy każdego człowieka szlag trafił. W każdej kandydatce zaczęłam widzieć potencjalną złodziejkę. Na co drugim zdjęciu jawiły mi się wilcze oczy. Nie mówiąc o wizjach, że na pewno będzie krzyczeć i bić.

Stop! Na szczęście w porę się ogarnęłam. I po wymierzeniu sobie mentalnego policzka, wznowiłam poszukiwania. Tym razem z góry założyłam, że każda niania jest uczciwą, cudowną osobą i trzeba mieć wyjątkowego pecha, żeby trafić na czarną owcę. Bo takie przecież wszędzie się zdarzają.

I znowu żyje mi się łatwiej.

11 komentarzy:

  1. trzymam kciuki za skuteczne poszukiwania:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Wam żeby to była "ta" niania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Żeby to była właściwa osoba - tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia ! Oby to była właśnie "ta odpowiednia" osoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby to była ta właściwa niania. Ja kiedyś chyba na TVN Style trafiłam na program "Niania idealna" czy jakoś tak - taki niby reportażowy o poszukiwaniu niani, po rozmowach wstępnych kandydatki zostawały z dzieckiem nie wiedząc, że ogląda je ukryta kamera. I sporo było niań ok, tylko jakoś mi zapadły w pamięć te, które nie były: jedna poszła jarać papierosa na balkon, inna pozwiedzała sypialnię właścicielki komentując ciuchy, buty, kosmetyki (tych ostatnich nawet próbując): "ale se "ź***ra nakupowała" i w ten deseń, inna zapatrzona w komórkę, jeszcze inna karmiąca dziecko tortem. Zdaję sobie sprawę, że takie kobitki to rzadkość, ale cieszę się, że mogę dorabiać w domu. Nie wykluczam jednak niani, ale biorę pod uwagę tylko takie z polecenia znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia :) również mam takie czarne myśli, ale sprawa z nianią chyba mnie nie ominie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem Nianią :) od paru lat.
    Lubię to co robię, choć na rodziców trafiam różnych..

    Książkę mozna pisać :)) trochę tego opisuję też na blogu.
    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę, że możecie sobie na nianię pozwolić i życzę powodzenia, żebyście nie musieli zbyt długo szukać:) U nas żłobek to konieczność, ale widzę w tym dobre strony, głównie w postaci kontaktu Zosi z innymi dziećmi. Jak będzie, a pewnie będzie chorować, no cóż, trudno, pewnych rzeczy nie przeskoczę, jedyne co mogę robić to budować jej odporność i mieć nadzieję, że w jakimś % przyniesie to wymierne korzyści. Z drugiej strony przechorowanie niegroźnych infekcji to też trening dla organizmu, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dotychczas też dawałam każdej swojej nianiu czysta kartę po ostatniej i to z polecenia od znajomych to mam już dość. Okazało sie po zainstalowaniu kamerki że nam grzebie po rzeczach jak się nudzi i to na gminie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem, czy udało się trafić za pierwszym razem i jak się układają wzajemne stosunki z Opiekunką :)?

    Ja, tak samo jak Anula, jestem zawodową nianią i z czystej ciekawości interesuje mnie punkt widzenia Rodziców powierzających nam swoje największe Skarby.
    Wiadome, rozmawiam na te tematy i z własnymi Pracodawcami (szczególnie po latach współpracy można się dowiedzieć, jakie było ich pierwsze wrażenie, czego się bali, czego spodziewali, co ich pozytywnie/negatywnie zaskoczyło, itd.), ale mimo wszystko to nie to samo, co poczytać o tym u osoby zupełnie postronnej. Nijak niezwiązanej ;).

    Pozdrawiam i zapraszam też do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń