Jak pogodzić karierę i macierzyństwo?

20:41 Gosia Komentarzy: 12


Był czas, gdy zazdrościłam innym kobietom całkowitego zatracenia się w macierzyństwie. Broń Boże, nie twierdzę, że macierzyństwo mnie nie cieszy, wręcz przeciwnie. Ale z drugiej strony wiem, że gdybym musiała zrezygnować z realizowania się pod względem zawodowym, stałabym się dość nieszczęśliwym i bardzo sfrustrowanym człowiekiem. Nigdy więc nie zadawałam sobie pytania - czy wrócę do pracy, ale raczej - kiedy wrócę.

No więc wróciłam. Od miesiąca noszę dumnie tytuł przedsiębiorcy. Niedługo, ale wystarczająco, żeby próbować doradzić, jak pogodzić obie role: matki i kobiety pracującej.

Licz się z wydatkami. Opieka nad dzieckiem kosztuje, nie ma to tamto. Oczywiście, najbardziej optymalna opcja to kochająca babcia pod bokiem, która z dobrego serca zajmie się swoją wnuczką. Czyli w sensie całkowicie za darmo. Inna bezpłatna wersja to państwowy żłobek, no ale wiadomo - miejsce trzeba zaklepać, będąc jeszcze na etapie planowania ciąży. W każdym innym przypadku trzeba liczyć się z tym, że przekazanie pociechy w cudze ręce będzie nas całkiem sporo kosztować.

Wybierz opiekę, której zaufasz. Spokojne myśli podczas pracy to podstawa. Ale jak tu być spokojną, gdy nie wiesz, co tak naprawdę w danej chwili dzieje się z twoim dzieckiem. Czy je, czy śpi, czy ani spać, ani jeść nie chce, a może rozpaczliwie płacze. Osoba, pod opiekę której oddaje się dziecko, musi wzbudzać nasze zaufanie. Ja mam to szczęście, że nianię i Lenkę mam w zasięgu ucha, doskonale więc wiem, kiedy śpi, kiedy je, kiedy wychodzi na plac zabaw i kiedy z niego wraca. Polecam takie rozwiązanie.

Ustal priorytety. Kariera karierą, godzenie godzeniem, ale są chwile, gdy trzeba wybrać co dla nas ważniejsze - termin zlecenia czy choroba dziecka. Jeśli miotamy się między jednym i drugim, ani jednym, ani drugim nie zajmiemy się tak, jak zająć się powinnyśmy. Dla mnie wybór jest oczywisty: Lenka na pierwszym miejscu. Gdy więc choruje, bez wyrzutów sumienia informuję o tym klientów, z góry oczekując zrozumienia. I uwaga - to zrozumienie zawsze jest. A nawet zdarza się, że sytuacja jest początkiem życzliwej wymiany zdań na temat naszych dzieci.

Kiedy pracujesz - pracuj. Kiedy bawisz się z dzieckiem - baw się. Zamykam laptopa, koniec pracy. Od tego momentu jestem cała dla Lenki. I choć moje myśli jednak krążą wokół kolejnego tematu na artykuł, zadań, które muszę wykonać następnego dnia, czy maili czekających na odpisanie, staram się skupiać na zabawie. Żadnego zaglądania do laptopa. Gdy jestem w pracy - pracuję, gdy mamy z Lenką czas dla siebie - korzystamy z niego.

Pozbądź się poczucia winy. Poczucie winy to największa zmora kobiet. Biczują się myślami, bo pracują. Biczują się, bo nie pracują. Bez względu na to, jakiego wyboru dokonają, zawsze prędzej czy później pojawia się poczucie winy. Moja rada: nie zawracaj sobie nim głowy. Zostając matką, nie przestałaś być człowiekiem. A każdy człowiek ma prawo do szczęścia, zadowolenia i satysfakcji z własnego życia.

12 komentarzy:

  1. ehhh.... temat rzeka z tą pracą, własną firmą i dzieckiem. Ja działalność ciągne też od kwietnia, Grześ do żłobka, teraz była choroba i problem. Chwała że już wszystko okej. Póki co też jestem zadowolona i chwalę sobie stan mamy pracującej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zrezygnowałam ale od września wracam do szkoły, chociaż weekendowo i na samą myśl pojawia się uśmiech. Kocham moje dzieci ale potrzebuję bardzo już ludzi. Jak wrócę do pracy po tylu latach to będę jak dzikus :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu się oswoisz :) Trzymam kciuki :)

      Usuń
  3. Ja pracowałam prawie do końca ciąży, później 4 miesiące wolnego i znowu do pracy:D tyle, że więcej pracuje zdalnie, niż w biurze, to duży plus. Każda mama, która kocha to, co robi z pewnością tak łatwo z pracy nie zrezygnuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wszystko zależy od tego, czy lubi się swoją pracę :)

      Usuń
  4. Bardzo przydatne rady na przyszłość. Gratuluje powrotu do pracy :) Teraz chyba bym sobie nie poradziła z zostawieniem Małej na dłużej. Chyba to u mnie pojawił się lęk separacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się udało ale bez pomocy mojego męża by się nie udało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba podstawą jest dobra organizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieocenione jest wsparcie rodziny. No i zupełnie inaczej się pracuje wiedząc, że dziecko jest pod dobrą opieką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno nie jest to łatwe, ale satysfakcja - nie do przecenienia :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny artykuł. Praca w domu to idealna rzecz dla mam.

    OdpowiedzUsuń