Osłonki na brodawki Medela i Avent

16:44 Gosia Komentarzy: 14

Moja przygoda z karmieniem piersią była dość krótka i bardzo frustrująca. Płaskie (płasko-wklęsłe, mówiąc dokładniej) brodawki Lenkę doprowadzały do szału, a mnie do łez. Nie chciałam się jednak poddawać od razu, więc sięgnęłam po silikonowe nakładki. Avent i Medela: dwie szanujące się firmy, a produkty różniące się między sobą baaardzo.

W szpitalu wpadły mi w ręce nakładki marki Avent. Doświadczenia nie miałam, nie wiedziałam więc, że osłonki czymś się różnią. Wydawało mi się, że jeden pieron. A tu zonk. Nakładki Aventu są przede wszystkim bardzo sztywne i za diabła nie chcą przylegać do skóry. Do czarnej rozpaczy doprowadzały mnie próby przystawiania do piersi, które wyglądały tak: nakładam osłonkę, biorę Lenkę, próbuję manewrować nią tak, żeby chwyciła, zanim chwyciła, nakładka spadła mi milion razy, w tym czasie Lenka traciła cierpliwość. Co więcej, część nakładki, która trafia do buzi, jest przeogromna. I wcale się nie dziwię, że Lenka się buntowała, gdy chciałam przekonać ją do chwycenia tego czegoś.
Avent; zdjęcie: www.philips.com
Pewnego dnia z nieba spadła mi konsultantka laktacyjna, która poleciła mi nakładki firmy Medela. Alleluja! Całkiem inna jakość. Silikon cieniutki, osłonka po zwilżeniu wodą niemal przysysa się do piersi i nie spada z niej. Część wystająca o wiele węższa niż w przypadku Aventu. Dodam, że testowałam rozmiar standardowy Aventu i rozmiar M Medeli. Średnica pierwszych wynosi 21 mm, drugich: 20 mm. 1 mm to niby niewiele, a jednak robi ogromną różnicę.

Medela; www.medela.pl
Koniec końców z dalszych prób przystawiania zrezygnowałam, bo ogólnie karmienie z nakładkami nie należy do komfortowych. Pomijam fakt, że trzeba za każdym razem pamiętać, żeby najpierw nakładki nałożyć, potem najlepiej trochę pomasować piersi, żeby w osłonce pojawiło się mleko (łatwiej w ten sposób zachęcić dziecko do uchwycenia), a potem dopiero podać pierś dziecku. Najbardziej działało mi na nerwy coś innego: podczas karmienia kapturek napełnia się mlekiem, cała zawartość wylewa się więc na bluzkę i okolice, gdy dziecko kończy ssanie lub gdy przypadkiem nakładkę potrąci, a ta odpadnie.

Ale jeśli z różnych powodów zamierzacie korzystać z osłonek, spośród dwóch wymienionych zdecydowanie polecam te marki Medela.

14 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że nie będę musiała korzystać z takich wynalazków ;) planuję karmić piersią przez pierwsze kilka miesięcy ale zobaczymy jak nam wyjdzie, bo plany to jedno, a rzeczywistość bywa potem rożna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, trzeba się na różne scenariusze przygotować. Mi do głowy nie przyszło, że mogę mieć jakiekolwiek problemy z karmieniem piersią, a tu proszę - nie wyszło. Ale trzymam kciuki, żeby Ci się udało :)

      Usuń
    2. Zgadza się, niestety. Ja też byłam PEWNA że będę karmic piersią. Najpierw przez 3 dni rozkręcałam laktację, potem mały brodawek płaskich nie chwytał, potem znowu skoki w laktacji - karmienie + randki z laktatorem, a na koniec kolki i po wielu lekach i różnych eliminacjach diagnoza: nietolerancja laktozy (nawet z enzymem laktazy) i niestety po 3 tygodniach skończyło się specjalnym mlekiem

      Usuń
  2. U mnie było odwrotnie, przez to, że Medela jest cienka, to moje sutki szybko bolały... Avent natomiast okazał się zbawieniem w tej kwestii, ale fakt, że gorzej się trzymały, no i to wylewanie jak się odklei kawałek osłonki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I BabyOno też zdały egzamin - coś pomiędzy Medelą a Aventem

      Usuń
    2. A to fakt, problemu z poranionymi brodawkami nie miałam, więc w tej kwestii się nie wypowiadałam :)

      Usuń
  3. Mam takie samo zdanie. I sytuacja też podobna; najpierw w szpitalu zaczęłam używać nakładek Aventu (mąż musiał szybko kupić jakieś nakładki i przywieźć do szpitala) - okazały się tragiczne, tak jak piszesz: sztywne, cały czas się odklejały, byłam załamana.
    Później położna poleciła mi Medele - te były idealne.
    Jak mały nie chciał się na początku zassysać położne poleciły mi patent - miałam od nich glukozę w strzykawce, wystarczyła kropelka glukozy na osłonkę i mały zaczynał ssać - później w domu tak samo kombinowałam z brodawkami już bez osłonek i udało się - po dwóch dniach synek zaczął już jeść bez nakładek i wabika w postaci glukozy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, pamiętam naszą sms-ową konsultację dotyczącą piersi, brodawek i tych nakładek. Do południa w sobotę czekałam (Natka coraz bardziej wkurzona, bo bez nie wychodziło totalnie) na Tomka, który biedny w święto pół Wrocławia objechał po czynnych aptekach, w których nie słyszeli o czymś takim lub nie mieli Medeli hehe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam w szpitalu Baby Ono i były straszne. Również sprawdziła się Medela. No i cóż, randkujemy z nią właściwie do teraz. Nie zawsze, ale często po nie sięgam, mimo, że mała nauczyła się ssać gołą pierś ma już tak spaczoną technikę ssania, że nie zawsze udaje jej się opróżnić, a kiedy karmimy się mniej sprzyjających warunkach np. poza domem, to chwytanie gołej piersi idzie słabo. Generalnie radzę wszystkim nie stosować nakładek lub jak najszybciej odstawić, bo wiem, że czasem się nie da...

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja nie wiedziałam że jest jakaś różnica pomiędzy nakładkami i kupiłam Aventa, spróbowałam raz, próba całkiem nie udana... no więc karmię bez nakładek, nie jest łatwo. Być może jakbym miała fajne nakładki od początku to nie małabym teraz problemów :/ No ale człowiek uczy się na błędach...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na wstępie chciałam pochwalić . bardzo fajny blog. Ja również po 2dniu w szpitalu i wielokrotnych i nieustających próbach złapania przez dziecko sutka nusialam zacząć przygodę z nakladkami. Z skutkami wszystko ok. Problem jest w tym ze mały źle,zbyt płytko łapie pierś i po 3 sek puszcza. Nakładki z Mandela rzeczywiscie okazały się być najlepsze, mam tez od dziś nakkadki z firmy MAM ale są gorsze. Miłosz ma 9 dni i nadal meczymy się z nakładkami. Mam nadzieję, ze do 6 mięs. Uda nam się tak pociągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, dasz radę. A jak nie przez nakładki, to można spróbować laktatorem i z butelki.

      Usuń
  8. nakladki medela zaproponowala mi jedna z poloznych w szpitalu,ja bardzo chcialam karmic piersia ale niestety bylo to niemozliwo z powodu moich wkleslych brodawek,mialo to byc chwilowe rozwiazanie,probowalam kilka razy przystawiac malego bez nakladek,ale za kazdym razem konczy sie placzem,mialam chwile kiedy chcialam je wyrzucic I zaczac karmic butelka,ale patrzac na mojego synka jak po na karmieniu jest zadowolony I spi spokojnie nie potrafie,najwazniejsze ze pieknie przybiera na wadze a ma juz 3 tygodnie,wiec mysle ze spelniaja swoja role.Zycze powodzenia I wytrwalosci wszystkim mamom I maluchom

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zaczęłam używać nakładek ze względu na poranione brodawki. Najpierw mąż kupił zły rozmiar tańsze chyba avent ale były za duże potem na szczęście dostał w szpitalu w sklepie Medela droższe ale dużo lepsze cieniutkie i był mały rozmiar jak na moje sutki. Mały nie miał problemu z zaakceptowaniem ich, rany z brodawki długo nie goily się a ja bez nakładek wylam z bólu.Po długim czasie gdy Wkoncu wszystko się pogoilo niestety Nakladki i tak pozostały bo mały bez nie umiał chwytac...minęły 3m-ce a my nadal z nakladkami próbuje mu dawać pierś bez chwyta i pije ale ból powrócił. Czytałam ze nie można za długo używać nakładek ze dziecko będzie niedozywione, odowodnione itp. Po moim małym niczego takiego nie widzę przybiera na wadze i myślę że lepsze to karmienie w nakładkach nawet długi czas niż sciaganie i męka z myciem butelek czy sztuczny pokarm. P.S. nakladki oczywiście też regularnie myje;-)

    OdpowiedzUsuń