Ujastek: moje wrażenia

14:11 Gosia Komentarzy: 30

Zauważyłam, że o Ujastku mówi się albo bardzo dobrze, albo bardzo źle. Zawsze jednak najlepiej sprawdzić na własnej skórze i wyrobić swoją opinię. Ja taką posiadam i - choć nie mam porównania z innymi szpitalami - jest ona pozytywna.

- na pierwszym miejscu wspomnieć muszę o mojej ginekolog, która - oprócz tego, że przyjmuje prywatnie w gabinecie - pracuje właśnie na Ujastku. Kobieta-anioł. Niezwykle serdeczna, ciepła, można pytać o wszystko, dzwonić na prywatny numer, gdy tylko jest taka potrzeba. Zawsze miła i pozytywnie nastawiona. I co najważniejsze: bardzo dobry lekarz. Kiedy przebywałam w szpitalu, codziennie mnie odwiedzała. Koleżanka z sali była wręcz w szoku, że okazuje takie zainteresowanie. A kiedy wzięła Lenkę na ręce, widać było, że jest naprawdę wzruszona i szczęśliwa, a nawet sama siebie nazwała "ciocią". I jestem w stanie jej wybaczyć nawet to, że nie przewidziała porodu na godzinę przed tym, jak się zaczął. Zainteresowanym mogę podać namiary na nią.

- personel - tu mam zdania podzielone. Wiadomo: ludzie są różni, a opinię nt. szpitala wyrabia się na podstawie tego, na kogo akurat mamy szczęście/nieszczęście trafić. Położne, pielęgniarki, lekarze: wszyscy mili i pomocni. Jedyne zastrzeżenia mogę mieć do położnej, która prowadziła mój poród w pierwszej fazie. Już na wstępie poczułam, że sympatycznie nie będzie. Oziębła, zero uśmiechu. Odniosłam wrażenie, jakby miała pretensje, że zakłóciłam jej spokój, rodząc akurat na jej zmianie. Kiedy wręczyłam jej plan porodu, zapytała z irytacją w głosie, czy to moja inwencja twórcza czy ściągnięte z internetu. Stwierdziłam, że napisany przeze mnie i proszę o - w miarę możliwości - dostosowanie się do niego. Złagodziła nieco ton. Jej postawa uległa lekkiej poprawie, gdy zobaczyła, że naprawdę mnie boli. Może odezwało się w niej jakieś współczucie. Na etapie parcia zajęła się mną już inna położna (dzięki Bogu!). Ogromny minus dla tej pierwszej za to, że nawet nie przyszła "pożegnać się" czy poinformować, że przekazuje mnie komuś innemu. Ani me, ani be. Nawet mąż to zauważył. Zainteresowanym też mogę podać jej nazwisko, żeby wiedzieć, kogo unikać.

- znieczulenie - dostałam bez problemu. Zresztą z tego, co zrozumiałam z rozmowy anestezjologa z położną, otrzymały je wszystkie rodzące w tym czasie co ja. Gazu rozweselającego właściwie nie zdążyłam przetestować.

- szczepienia i inne badania - w pierwszej dobie dziecko szczepione jest przeciw WZW typu B i gruźlicy. W przypadku WZW można się zdecydować na bezpłatną szczepionkę lub płatną - Engerix, koszt ok. 40-50 zł. Wybraliśmy Engerix. Receptę bez problemu wypisują na miejscu. Ogromny plus za to, że bezpłatnie wykonywane są badania słuchu i badania w kierunku takich chorób jak mukowiscydoza, fenyloketonuria, niedoczynność tarczycy.

- warunki lokalowe - super. Sale przedporodowa i porodowa oczywiście jednoosobowe. Sala poporodowa dwuosobowa z telewizorem. Dlaczego wspominam akurat o TV? Leżąc w łóżku całą dobę, gdy jedyną rozrywką jest obiad i karmienie, możliwość obejrzenia czegokolwiek naprawdę jest na wagę złota. Przy każdym łóżku telefon. Wystarczy podnieść słuchawkę i zgłasza się pielęgniarka. Można poprosić o wszystko: o pomoc doradcy laktacyjnego, przyniesienie podkładów itp. Podkłady na łóżko i podkłady Bella dostępne bez ograniczeń.

- jedzenie - na plus. Na śniadania zwykle zupa mleczna plus kilka kromek z dżemem, szynką czy czymś podobnym. Na kolację też kromki z czymś do nałożenia/posmarowania. Mi wystarczało, choć co bardziej głodne mamy mogłyby czuć niedosyt. Obiady bardzo dobre: oprócz zupy, drugiego dania, podawano również deser, np. jogurt, kisiel.

- pępuszek - na minus. Położna środowiskowa aż zrobiła wielkie oczy, gdy zobaczyła, że w szpitalu zostawili wielką klamrę spinającą pępuszek. Klamra utrudniała kąpiel, ubieranie. Sama więc go przycięła. Pamiętajcie, aby upomnieć się o to jeszcze w szpitalu, przed wypisem!

- poradnia laktacyjna - niestety, też na minus. Dopiero po domowej wizycie konsultantki laktacyjnej otworzyły mi się oczy i zobaczyłam, jak powinna wyglądać prawdziwa pomoc laktacyjna. W szpitalu niestety wszystko na szybko, hop siup. Jak łatwo się domyślić, efekty marne. Dlatego nie należy liczyć na zbyt duże wsparcie w szpitalu, lecz w razie potrzeby szukać pomocy na własną rękę w poradni laktacyjnej.

- wypis - na koniec wspomnę o kwestii wypisu. A właściwie wypisów. Przyszła położna, mówi, że wypis gotowy. No to idę na rejestrację i pytam o wypis. Nie ma, trzeba czekać. Za godzinę znowu przychodzi położna i mówi, że zaprasza po wypis. A więc znowu idę do rejestracji i proszę o wypis. Nie ma. Jak nie ma, skoro położna już mnie drugi raz wołała. Potem dopiero dowiedziałam się, że są dwa wypisy: jeden dla matki, drugi dla dziecka. Niby prosta sprawa, ale skąd miałam wiedzieć? Rodziłam po raz pierwszy i do głowy mi nie przyszło, że mogą być dwa osobne wypisy. Swoją drogą wypisu dla mnie na końcu nie dostałam, bo - z tego, co zrozumiałam - lekarz skończył dyżur, poszedł do domu i nie miał kto przybić pieczątek... Dopiero dzisiaj Pe specjalnie po niego pojechał.

Ogólnie wrażenie pozytywne. Mogę z czystym sumieniem polecić Ujastek każdej przyszłej mamie.

Jeśli macie jakieś pytania, chętnie na nie odpowiem. Piszcie na: matkaporazpierwszy@gmail.com

G.

30 komentarzy:

  1. pewnie miałyśmy tę samą lekarkę, bo do mnie też codziennie przychodziła, a inne pacjentki były w szoku :)
    dla mnie poradnia laktacyjna na duży plusik :) panie były bardzo pomocne.
    Twoja córeczka jest przepiękna :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. mama z Krakowa?
    Ja rodzilam na Galla, niestety oddzial zostal zamkniety po kilkudziesieciu latach sukcesu... tak wiec następne nie wiem gdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam Ujastek :) kolejne dziecko też planuję tam urodzić.

      Usuń
    2. ja się łamię ( na szczęście poki co nie musze o tym myslec:P) w grę wchodził też Siemiradzki

      Usuń
  3. Czy to moze Dr.Sylwia Koryga-Wszołek?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rodziłam w pazdzierniku2013 na Ujastek i tez polecam ten szpital:)a byłam pod opieka Dr.Korygi-Wszołek

      Usuń
    2. Sprawdziałam przed chwilą pracowników (lekarzy) z stronie Ujastka i nie znalazłam 'Nowak-Stelmach'
      http://szpital.ujastek.pl/site/110/

      Usuń
    3. Hmm może już tam nie pracuje. Chociaż bardziej obstawiałabym, że może strona nie jest zaktualizowana :)

      Usuń
    4. Już wiem gdzie popelniłam błąd, dr D.Nowak-Stelmach pracuje na Patologii a ja patrzyłam na Polożnictwo. Ostatnio byłam u pani doktor na pierwszej wizycie i jestem bardzo z niej zadowolona. Jest miła, chętnie udzieliła odpowiedzi na nurtujące nas pytania, poświęciła nam więcej czasu niż był przewidziany na wizytę, zapewniła, że stara się opiekować i odwiedzać 'swoje' pacjentki w godzinach dyżuru (wtedy kiedy jest w pracy) - zobaczymy jak to bedzie wyglądało w praktyce :) powiedziała, że może polecić położną jeżeli zdecydujemy się na 'wykupienie' takiej usługi.

      Usuń
    5. To prawda, pracuje na patologii :) Cieszę się, że przypadła do gustu. Dr Stelmach to jedna z najmilszych osób, jakie miałam w życiu okazję spotkać :) Trzymam kciuki!

      Usuń
  4. czyżby pani położna nr 1 miała na imię Katarzyna? Niestety przy obu porodach na nią trafiłam, za pierwszym była na początku a potem zmiana (poród dłuższy niż pierwszy 24-7) za drugim razem zawołałam ją bo po wejściu na p-porodową podczas ubierania koszuli poczułam główkę która już się rodzi, mąż w te pędy po nią poleciał a ona z łaską wlazła na salę i orzekła znudzonym tonem PRZECIEŻ MÓWIŁAM ŻE NIE DOSTANIE PANI ZNECZULENIA... (synek był na świecie parę minut póżniej-poród drugi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, u mnie to akurat była p. Anna M. :)

      Usuń
  5. Witam Was Drogie Mamy! planuję urodzić nasze pierwsze dziecko na Ujastku i nastapi to już w lipcu. Z powyższych komentarzy wnoszę, że godna polecenia jest dr Sylwia Koryga-Wszołek? Może zdąże się jeszcze do Niej wybrać 2,3 razy prywatnie i będzie ławiej na oddziale. Czy opłacalyście sobie polożną? Jeśli tak to kogo możecie polecić? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam dr Dorotę Nowak-Stelmach :) Nie opłacałam położnej, wychodzę z założenia, że to jest ich praca, więc z jakiej racji mam dodatkowo płacić ;)

      Usuń
  6. Rodziłam swojego synka na Ujastku w 2013r. Wybrałam go ze względu na dobre opinie i możliwość zzo dostępnego na życzenie. Poza tym pracuje tam lekarz prowadzący moją ciążę. Powiem krótko: nigdy więcej. Lekarz, na którego dyżur miałam nieszczęście trafić, wyznawał najwyraźniej zasadę, że poród MUSI boleć a zzo to samo zło. Odmówił podania tego znieczulenia pomimo braku przeciwwskazań. Widocznie nie chciało mu się fatygować anestezjologa (poród odbywał się w nocy). Ponadto bez mojej zgody wykonał mi tzw. masaż szyjki macicy, podczas którego miałam wrażenie, że mi oczy z orbit wyjdą z bólu. I tak, leżałam sobie przez całą noc podpięta pod ktg i co jakiś czas ktoś z personelu do mnie raczył zajrzeć. Rano przyszła nowa zmiana i okazało się, że trzeba zrobić cesarkę, bo mały jest źle ułożony. Niestety, musiałam czekać ok. 1,5-2 h (z bólami partymi) na ordynatora oddziału, aby wyraził zgodę na cc. Praktycznie przez cały czas porodu czułam się jak kawał mięsa przekładany, macany i oglądany ze wszystkich stron. Wyjątkiem była tu położna, która przyszła na poranną zmianę (w średnim wieku, szczupła, czarne krótkie włosy), która odnosiła się do mnie jak do człowieka. Na marginesie dodam jeszcze, że zostałam okradziona podczas porodu. Ktoś kradł mi portfel, kiedy zostałam przewieziona na salę operacyjną a mój mąż, który mi towarzyszył niestety nie zabrał ze sobą mojej torebki. Stało się to w czasie, kiedy poszedł ze mną zobaczyć, w której sali będę operowana. Później wrócił do sali przedporodowej po moje rzeczy, ale w międzyczasie ktoś już się "zaopiekował moim portfelem.Oddział Patologii Noworodka, na którym znalazł się mój synek z racji wcześniactwa i problemów z oddychaniem to jeszcze inna bajka. O ile młode pielęgniarki były w porządku, to niektóre z tych starszych powinny chyba już zmienić pracę. Nieżyczliwe, opryskliwe (szczególnie taka jedna z czarnymi włosami) i traktujące rodziców odwiedzających dzieci jako zło konieczne. Ponadto mój synek podczas tygodniowego pobytu na tym oddziale nabawił się strasznych odparzeń. Miał wyżarte dosłownie rany na pupie - największa z nich miała wielkość ok. 50 gr monety (!). Zastanawiam się wobec tego, jak często dziecko miało zmieniane pieluszki skoro doszło aż do takich odparzeń.Rozumiem, że mały miał silną żółtaczkę, ale w związku z tym tym częściej powinien być przewijany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, w każdym szpitalu jest tak, że wszystko zależy od tego, na jaki personel się trafi. Ja miałam szczęście trafić na w miarę fajny, pomijając pierwszą położną. Chociaż w sumie nie mogę zarzucić jej nic oprócz tego, że była po prostu mało sympatyczna. Też miałam tyle szczęścia, że gdy ja rodziłam, to wszystkie rodzące dostawały znieczulenie.

      Usuń
  7. Ja wszystkim przyszłym mamom polecam poród w szpitalu na UJASTKU!! Rodziłam w nocy a przyjechałam już po południu, to był mój pierwszy poród i po prostu za wcześnie przyjechałam,ale przez to byłam spokojniejsza.Jedynym minusem była położna mająca wtedy dyżur, stwierdziła: ,, po co tak wcześnie przyjeżdżacie! zamiast siedzieć jeszcze w domu to do szpitala jedziecie...". Trochę się dziwnie poczułam nieswojo i modliłam się, żeby ta położna nie miała nocnego dyżuru. I dzięki Bogu na drugą zmianę przyszła położna anioł! Przesympatyczna! Troskliwa ! A przede wszystkim CIERPLIWA! Przy moim krzyku i mojej panice- choć poród odbywał się bez komplikacji- przy moich humorach i moim ciągłym gadaniu okazała mi mnóstwo cierpliwości. Sam poród ok- świetna sala przedporodowa z sofą dla bliskiej osoby. Po porodzie byłam strasznie wymęczona- bardziej psychicznie niż fizycznie- więc Pani położna sama przyszła do mojej sali zabrać mi córeczkę abym na kilka godzin się przespała. Sala poporodowa super- dwu osobowa, łazienka oczywiście do dyspozycji, wszystko ładne i zadbane. Panie pomagały przy karmieniu za pierwszym razem, kiedy tylko zadzwoniłam to się pojawiały- nawet w nocy. Ogólnie byłam bardzo bardzo zadowolona. Ale domyślam się, że jedna nieodpowiednio miła osoba z personelu i poród mógłby okazać się koszmarem.Z drugiej strony musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to jest Ich (położnych, lekarzy) praca i takich jak my mają na pęczki i choć powinny dla każdego mieć ciepły uśmiech i anielskie podejście to nie zawsze tak będzie. Niestety taka prawda. A co do anestezjologa na miejscu i co do ewentualnego znieczulenia to zastanówcie się czy potrzebujecie je? My kobiety jesteśmy bardzo silne!- ja miałam bóle krzyżowe w pierwszej fazie porodu, darłam się niesamowicie, nawet dziewczyna z którą leżałam później na sali mówiła że mnie było słychać:/- sam poród kocowy już tak nie boli- jesteśmy w takiej eufori że nic prawie nie pamiętamy z tego bólu- jedynie nieprzyjemne było szycie:/ojjj źle wspominam, ale dało się przeżyć. Drugie dzieciątko będę rodziła a marcu 2016 r. i na pewno będzie to Ujastek.POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, czy mogłabyś proszę podać nazwisko Twojej położnej na Ujastku? Zastanawiam się nad wyborem tego szpitala i szukam kogoś poleconego. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Cześć, czy mogłabyś proszę podać nazwisko Twojej położnej na Ujastku? Zastanawiam się nad wyborem tego szpitala i szukam kogoś poleconego. Dziękuję :)

      Usuń
  8. podobno już Pani Doktor nie pracuje w szpitalu Ujastek, czy ktoś wie czy to prawda ??

    OdpowiedzUsuń
  9. chodzi mi o Panią Doktor Korygę-Wszołek, przepraszam zapomniałam dodać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja miałam dwukrotnie planowane wcześniej cesarskie cięcie w szpitalu Ujastek. Wrażenia z sali operacyjnej jak najbardziej pozytywne. Miła atmosfera a personel próbował mnie uspokajać i łagodzić napięcie. Jeśli chodzi o opiekę już po porodzie to zależy to od tego jakie położne mają akurat dyżur. Za pierwszym razem wydaję mi się że trafiłam lepiej.
    http://e-maluchy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Dramat jeden wielki, nikomu nie polecam. Kilka godzin po cesarce przenosili mnie z dzieckiem z sali do sali 3 razy!!! Ból nie do opisania, nie mogłam się ruszać, a tu trzeba pakowac rzeczy i iść do innej sali tam rozpakować i znowu to samo, a potem jeszcze raz. Położne i pielęgniarki? Może tak trafiłam ale kolejny koszmar, podczas pobierania moczu przez cewnikowanie miałam ogromny ból, a pielęgniarki miały pretensje do mnie, że krzycze (z bólu ogromnego przecież!!), coś strasznego. Pierwsze dziecko więc nawet przewinąć nie umiałam, prosiłam 3 razy położne o pomoc, pomocy nie było przez 2 godziny i przez te dwie godziny dziecko płakało bo nie byłam w stanie sama go przewinąć, a ja płakałam z bezsilności. Musiałam się kłócić, żeby położne pierwszej nocy wzięły synka do siebie na chociaż 3 godziny bo bardzo źle sie czułam. Bezczelnie powiedziała żebym się przyzwyczajała teraz do tego, że nie będę spać w nocy. Do tego wiele innych nieprzyjemnych sytuacji wynikających ogólnie z nieuprzejmości położnych i pielęgniarek. NIE POLECAM NIKOMU

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, poszukując dobrego lekarza prowadzącego szczęśliwie trafiłam na Twojego bloga ;) Po opiniach zdecydowałam się na lek. Dorotę Nowak-Stelmach. Czy mogłabyś powiedzieć gdzie ta Pani przyjmuje prywatnie? Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny wybór :) Ja chodzę prywatnie do Sofimedu przy ul. Norymberskiej na Ruczaju, ale wiem, że przyjmuje też np. na ul. Rozrywka (na NFZ, ale jak to z NFZ terminy długie).

      Usuń
  13. Super, bardzo dziękuję za ekspresową odpowiedź:) A tak orientacyjnie jak cenowo wygląda wizyta przy prowadzeniu ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza 150 zł, kolejne 100 zł :)

      Usuń
  14. Aha czyli strona internetowa mówi prawdę :) Bardzo dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Sofimedzie w I trymestrze 100, potem 150. USG do 200 zł.

      Usuń