Jak ćwiczyć w upalne dni? Z głową i butelką wody!

08:42 Gosia Komentarzy: 11


Zimą zapadam w letarg. Nikt i nic nie jest w stanie mnie przekonać do aktywności fizycznej. Jedyną uprawianą wtedy przeze mnie formą ruchu są spacery z Lenką. Budzę się wiosną i latem, gdy robi się cieplej, a słońce zachęca do tego, żeby na świeżym powietrzu przebywać nieco dłużej. I choć daleko mi do fanatyczki sportu, czasem lubię się zmęczyć, przyspieszając kroku na spacerze czy bawiąc się z Lenką piłką. „Przecież to żadne ćwiczenie”, mógłby ktoś powiedzieć. Ja hołduję zasadzie, że lepszy taki ruch niż żaden (zasada ta nabrała na znaczeniu szczególnie teraz, gdy jestem matką i czasu na ćwiczenia jak na lekarstwo).

Wystarczy chwila intensywniejszej aktywności, abym zaczęła czuć płynące po czole strużki potu. Zaczynam marzyć o łyku wody. I butelkę z wodą zawsze mam przy sobie. Dlaczego? Bo niewiele trzeba, żeby się odwodnić. Odwodnienie może być skutkiem nie tylko biegunki czy wymiotów, ale również – o czym często zapominamy – może pojawić podczas treningu, zwłaszcza gdy odbywa się on latem. Utrata wody jest wówczas ogromna, o czym świadczy właśnie wzmożone pocenie.

Im wody w organizmie mniej, tym bardziej zagęszcza się krew i mocz (i dlatego picie zbyt małej ilości płynów na co dzień może uszkadzać nerki i prowadzić do powstania kamieni). Ale na tym nie koniec – wraz z potem tracone są cenne elektrolity, czyli jony, głównie potasowe, chlorkowe i sodowe, które są niezbędne dla zdrowia. To właśnie od ich prawidłowego stężenia w płynach ustrojowych uzależnione jest funkcjonowanie układu nerwowego (elektrolity odpowiadają z przesyłanie impulsów nerwowych), wpływają również na kurczliwość mięśni, w tym również serca. Stąd gdy płynów w organizmie jest za mało, nie tylko zaczynamy odczuwać pragnienie (i tu kolejny popełniany przez nas błąd, czyli sięganie po napoje dopiero wtedy, gdy czujemy pragnienie, tymczasem ono jest znakiem, że do niewielkiego odwodnienia JUŻ doszło), ale też mogą pojawić się zawroty głowy, przyspieszeniu ulega tętno, zdarza się, że łapie nas skurcz, mamy trudności z jasnym myśleniem. W skrajnych przypadkach odwodnienie może wiązać się z utratą przytomności, drgawkami, a w konsekwencji nawet śmiercią.


Oczywiście, nie chcę straszyć, że ćwicząc w letnich upałach, musicie obawiać się śmierci (przecież sport to zdrowie). Ale chcę przestrzec, żeby mieć głowę na karku i oprócz wybierania odpowiedniej pory na sport (najlepiej rano lub wieczorem, gdy temperatura jest nieco niższa) i właściwej odzieży (lekka, przewiewna, jasna – odbija promienie słoneczne), pamiętać też o nawadnianiu organizmu. Jak to robić?
- jeszcze przed planowaną aktywnością należy wypić przynajmniej szklankę wody – wody, a nie kawy, herbaty czy napojów z kofeiną, które działają moczopędnie, a więc dodatkowo zwiększają utratę płynów z organizmu
- już w trakcie ćwiczeń trzeba często sięgać po butelkę z wodą – należy pić często niewielkie ilości, a nie wypijać całą butelkę naraz, gdy sobie o niej przypomnimy. Najbardziej polecana jest woda mineralna średnio zmineralizowana.
- po zakończonym treningu warto dodatkowo wypić tzw. doustny płyn nawadniający, zawierający wspomniane elektrolity i glukozę, np. Orsalit. Preparat dostępny jest zarówno w postaci rozpuszczanego w wodzie proszku, jak i w formie gotowego napoju, w poręcznej butelce. Przetestowałam go i przy biegunkach, i przy ostatnich upałach. Pamiętajmy, że latem przy wysokiej temperaturze utrata wody z organizmu jest większa u każdego z nas, nie tylko wtedy, gdy ćwiczymy. Jeśli żar leje się z nieba, a nas zaczynają łapać skurcze, drży nam powieka, mamy wrażenie, serce „kołacze”, to właśnie znak, że równowaga sodowo-potasowa jest zachwiana.

G.

* wpis sponsorowany

11 komentarzy:

  1. Super wpis:) Ja jestem totalnym wodoholikiem i potrafię wypijać baaardzo dużo wody. Tego samego uczę mojego Bąbla, który innego napoju niż woda nie zna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słusznie, od małego trzeba uczyć dzieci pić wodę :) ja musiałam walczyć z moja mamą, żeby małej sokami przesłodzonymi nie poiła - od tego "gluta" dziecko może się bardziej odwodnić. a elektrolity też mam zawsze pod ręką :)

      Usuń
  2. Słyszałam kiedyś o jakimś specyfiku nawadniającym przy gorączce i biegunce ale nie wiedziałam jak się nazywa. Chyba dobrze mieć zawsze taki pod ręką w apteczce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tyle razy stałam w aptece i pustka w głowie - zapisuję sobie od razu orsalit plus smektyk w notatkach!

      Usuń
  3. Ja też piję baaardzo dużo, niestety mojej małej Majki za nic nie mogę przekonać do picia większej ilości płynów, dziennie jak wypije 50ml to jest max ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50 ml? To bardzo mało! Maja ma ok. roczku, tak? A co jej podajesz do picia? Może warto spróbować poeksperymentować. Pamiętam, że Lenka też miała taki etap, że nie za bardzo chciała pić samą wodę, więc zaczęłam dodawać trochę kompotu albo 100% soku i zaczęła pić więcej. Wiadomo, że najlepsza jest sama woda, ale wypicie soku rozcieńczonego wodą jest zdecydowanie mniejszym złem niż niepicie niczego.

      Usuń
  4. Warto się wspomagać takim właśnie orsalitem, sama woda może nie wystarczyć. Czasem bywa tak duszno, że pić się aż nie chce - wtedy kilka łyków orsalitu i po obawie o odwodnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, od kilku dni jest parno i duszno, aż woda przez usta przejść nie chce...parę łyków elektrolitu i jechane ;-)

      Usuń
  5. Fakt, dla małych "niepijków" trzeba czasem wodę doprawić sokiem z dodatkiem elektrolitu, bo sam sok czy woda to też trochę mało, zwłaszcza jak brzdąc zapiera się i płacze i pic nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie tylko nie picie ale też wstrzymywanie siusiu może uszkadzać nerki - trzeba pamiętać o obu rzeczach, nie pytać dziecka tylko prowadzić co jakiś czas na picie czy siusiu :) dzieciaki czasem nie czują ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie nawadnianie jest ważne. A czy takie płyn nawadniający jest również odpowiedni dla kobiet w ciąży?

    OdpowiedzUsuń