Syndrom białego fartucha w ciąży

15:41 Gosia Komentarzy: 10


Z nadciśnieniem w ciąży nie ma żartów. Nie do śmiechu więc było mojej ginekolog, gdy na jednej z pierwszych kontrolnych wizyt zobaczyła na wyświetlaczu ciśnieniomierza wynik 150/90. Gdyby nie to, że znam swój organizm i wiem, skąd ta wartość, prawdopodobnie musiałabym brać leki.

Nie choruję na nadciśnienie. Wręcz przeciwnie - mam niskie ciśnienie, osiągające zwykle wartość 110/80. Przy wartości uznawanej za normalną - 120/80 - czuję się źle, bo to już dla mnie za wysoko. Skąd więc astronomiczne 150, które sprawiło, że na twarzy lekarki pojawił się wyraz lekkiego niepokoju?

Syndrom białego fartucha.

Z czym to się je? Gdy tylko przekroczę próg gabinetu - a nawet jeszcze nie gabinetu, tylko przychodni - już czuję, że serce zaczyna szybciej bić. Na nic zdają się próby uspokojenia samej siebie. Problem w tym, że im bardziej próbuję się uspokoić, tym szybciej serce bije. A jeszcze większy problem w tym, że tak naprawdę świadomie się nie denerwuję. To wszystko dzieje się jakby poza moją kontrolą. I to prawda - bo za syndrom białego fartucha odpowiada tzw. układ współczulny, czyli (za Wikipedią) "część autonomicznego układu nerwowego, odpowiadająca za mobilizację ustroju".

Mózg dochodzi więc do wniosku, że perspektywa badania to dobra okazja do wszczęcia alarmu. Przyspiesza tętno, rośnie ciśnienie, na policzkach pojawia się rumieniec. 

Uspokoiłam więc ginekolog, że ja tak po prostu mam. Żadnych leków brać nie musiałam. Skoro pomiar ciśnienia w gabinecie nie miał najmniejszego sensu, dostałam zadanie mierzenia go w domu, zapisywania wyników i przynoszenia ich ze sobą na wizyty. 

W przypadku syndromu białego fartucha niestety nie działa zasada: im częściej wystawiasz się na bodziec, tym bardziej się na niego uodparniasz. Myślałam, że po ciąży nie będzie mnie ruszać perspektywa wizyty u lekarza czy widok strzykawki. Nadal rusza.

G.


10 komentarzy:

  1. Moja mama to ma. Zawsze mierzą jej ciśnienie kilka razy. To pierwsze jest mega wysokie, ale wraz z przebiegiem wizyty wraca do normalności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia też miała. Normalnie 90, a czasem nawet mniej, a tylko zobaczyła lekarza i ponad 130 :)

      Usuń
  2. Matka po raz drugi? Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe nie, wpis dotyczył pierwszej i jedynej jak dotychczas ciąży :) Ale generalnie ciśnienie mi skacze przy wizycie u jakiegokolwiek lekarza, nie tylko ginekologa :)

      Usuń
  3. Miałam tak samo! Zawsze mega wysokie ciśnienie u ginekologa, a w domu normalne. Też musiałam robić pomiary w domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam nadciśnienie pod koniec ciąży niestety nie spowodowane białym fartuchem. A na co dzień mam tak jak Ty - raczej niskie. Kawa powoduje że serce jest gotowe mi wyskoczyć z piersi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. o... a mi mierzono ciśnienie po 2-3 razy, ale z zupełnie innego powodu. Mam tak niskie, że czasem nie dało się go zmierzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tez tak mam :) kiedy przychodziła do mnie polozna srodowiskowa cisnienie wysokie moocno wysokie a niby nie czuje stresu ale jakoś chyba podswiadomie kiedy tylko czy u ginekologa czy w odrodku czy ostatnio jka byłam u kardiologa cisnienie mega wysokie a w domu idealne

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak sobie poradziłyście z wysokim ciśnieniem na izbie przyjęć do szpitala, ja za tydzień idę do szpitala na cesarkę i na samą myśl, że mam tam iść rośnie mi ciśnienie.... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. uff! aż mi ulżyło,że nie ja jedyna tak mam :)

    OdpowiedzUsuń