Jak kupić wózek i nie zwariować?

09:30 Gosia Komentarzy: 12

Z góry ostrzegam: wybór wózka może okazać się drogą przez mękę. Dlaczego? Różnorodność modeli jest tak ogromna, że już przy pierwszym podejściu można dostać ataku paniki i zamknąć się w sobie. Wydawało mi się, że to typowo kobieca przypadłość: dezorientacja, która dopada, gdy wybór dotyczy większej liczby opcji niż dwie. Okazało się, że tak samo przytłoczony może być mężczyzna. Spróbuję oszczędzić wam nieco nerwów.

Po pierwsze, warto ustalić maksymalną kwotę, jaką chcecie przeznaczyć na zakup wózka. Jak to zrobić? To akurat jest bardzo proste. Poczynając od X zł, dodawajcie po 200 zł. Stawka, przy której do oczu napływają wam łzy, tętno przyspiesza, a wy zaczynacie się zastanawiać, czy da się przeżyć o suchej kromce i wodzie, to już ta zdecydowanie za wysoka.

Po drugie, zastanówcie się, czy chcecie kupić osobno fotelik, osobno spacerówkę i osobno wózek głęboki, czy wolicie załatwić wszystko za jednym zamachem i nabyć wózek 3w1. Jeden zakup i kilka problemów z głowy.

Po trzecie, ważne jest, gdzie mieszkacie i czy jesteście sportowymi zapaleńcami. Od tego zależy, czy lepiej zdecydować się na wózek z pompowanymi kołami i bieżnikiem niczym w samochodzie terenowym, czy może na wózek joggingowy, czy na zwykły czterokołowy pojazd, który po prostu rusza się, gdy się go popchnie.

Po czwarte, kierujcie się rozumem, nie sercem. Wózek to wózek. Jak sama nazwa wskazuje, ma przede wszystkim wozić. Powinien więc być łatwy w prowadzeniu i prosty w obsłudze.

Możliwe, że kryteriów wyboru jest o wiele więcej, ja wymieniłam akurat te, które dla nas były najważniejsze. Oczywiście, bezcenne są opinie znajomych par, które konkretne wózki już przetestowały i na własnej skórze przekonały się, co jest ważne, a na co można przymknąć oko.

Tym sposobem zdecydowaliśmy się na wózek: X-lander, model XQ, 3w1 (wersja 2011; gondola X Pram; fotelik Maxi Cosi Citi).


Dlaczego akurat ten?
- bardzo łatwy w obsłudze: jednym ruchem można zamienić spacerówkę na gondolę;
- szybko i łatwo się składa i rozkłada, założenie fotelika również nie sprawia problemów;
- konstrukcja sprawia wrażenie solidnej (co np. w przypadku modelu X-Move nie jest takie oczywiste - w internecie znaleźć można liczne opinie mówiące o tym, że stelaż się łamie, zagrażając nawet zdrowiu dziecka);
- duże, pompowane tylne koła (przednie pompowane nie są, ale umówmy się: do chadzania po chodniku raczej wystarczą, a X-lander XQ to typowo miejski wózek);
- skręcające przednie koła, ułatwiające manewrowanie (można je również zablokować i wtedy obracają się tylko w płaszczyźnie przód-tył);
- wygodny, nożny hamulec przy tylnych kołach;
- możliwość regulacji rączki;
- możliwość zamontowania spacerówki zarówno tyłem, jak i przodem do kierunku jazdy (takiej opcji, o ile się orientuję, nie ma w przypadku X-landera XA);
- możliwość obniżenia oparcia w spacerówce, jeśli dziecku znudzi się siedzenie;
- duży, wypinany kosz;
- podręczna saszetka z przodu gondoli.

W zestawie znajduje się również folia przeciwdeszczowa i moskitiera, natomiast zwykle dodatkowo płatne są: torba, parasolka i śpiworek.

Ale żeby nie było tak różowo, dostrzegam też pewne wady. Lojalnie więc o nich informuję, aby uniknąć pełnych przekleństw komentarzy, gdy za moją radą zdecydujecie się na zakup tego modelu. Gondola wydaje się być nieco mniej stabilna niż siedzisko spacerówki, kołysze się bowiem lekko w przód i w tył. Nie ma też co ukrywać: wózek jest dość ciężki (choć podobno i tak lżejszy niż inne modele 3w1). Ale, ale... przynajmniej dzięki dźwiganiu go szybciej będzie można wrócić do formy sprzed ciąży (tak, trochę się pocieszam). Co do reszty wrażeń: opiszę je dopiero po konkretnym przetestowaniu, już z małym Człowieczkiem w środku.

A teraz pytanie, które spędza sen z powiek wielu przyszłym rodzicom: używany czy nowy?

My zdecydowaliśmy się na używany. Dlaczego? Ano dlatego, że natrafiliśmy na wyjątkowo kuszącą ofertę (na-portalu-aukcyjnym-wiadomo-jakim). Wózek niby używany, ale w doskonałym stanie, wygląda, jakby dopiero co wyjechał ze sklepu. A biorąc pod uwagę fakt, że razem z gadżetami (wspomniana torba, parasolka itd.) zapłaciliśmy za niego połowę tego, ile kosztuje nowy, uważam zakup za bardzo udany. Co prowadzi nas do kolejnego tematu: jak kupować używany wózek, żeby nie dać się zrobić w bambuko?

- im więcej zdjęć wózka na aukcji, tym lepiej; jeśli wózek jest faktycznie w dobrym stanie, to sprzedający będzie chciał się tym faktem pochwalić, zamieszczając mnóstwo fotek pojazdu; jeśli natomiast oferta okraszona jest 2-3 marnymi zdjęciami, to może być sygnał, że chce coś ukryć, a to coś znajduje się zapewne z tej strony wózka, która na fotce nie jest widoczna.
- bierzcie pod uwagę oferty z waszej okolicy, tak aby przed zakupem mieć możliwość podjechania i zobaczenia na własne oczy, czy to, co was skusiło na zdjęciach, ma odniesienie do rzeczywistości.
- płatność on-line jest o wiele bezpieczniejszą opcją niż płatność gotówką przy odbiorze (wiadomo, zawsze ma się jakiś dowód, że wpłata została dokonana).
- podczas zakupów przez internet trzeba kierować się zasadą ograniczonego zaufania, co nie oznacza, że każdego sprzedającego trzeba z góry podejrzewać o niecne zamiary; naprawdę można znaleźć fajny używany wózek, trzeba mieć tylko trochę szczęścia i zdrowego rozsądku.

Uff, post trochę długi, ale mam nadzieję, że pomogłam.

G.






12 komentarzy:

  1. Przydatny post ;) pewnie dopiero przy wyborze wózka pojawiają się wątpliwości i rozważanie. Ale mnie udało się już za w czasu odpowiedzieć na wszystkie pytania ;)
    Widzę, że X-Lander ma powodzenie a na ulicy ich pełno.
    Ładny model i kolorystykę wybraliście. Oby dobrze się spisywał.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też zdecydowaliśmy się na wózek używany :) i uważam to za zaletę, tym bardziej, że jest jeszcze na gwarancji, czym się kierowaliśmy i jaki wybraliśmy opiszę w którymś poście, widzę, że co osoba to inne kryteria itd. Pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz niestety na gwarancji nie jest, ale mam nadzieję, że nie będzie ona potrzebna ;) Czekam więc na wpis o tym, na jaki wózek się zdecydowaliście :)

      Usuń
  3. Nie tyle pomogłaś, co zmobilizowałaś do nieprzerywania poszukiwań i nie rzucenia tego wszystkiego w cholerę. Jest nadzieja, że da się nawet używany fajnie kupić. :)
    Co nie zmienia faktu, że najchętniej nie kupowałabym żadnego i obeszła się samymi chustami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusta fajna rzecz, ale ciężko nosić w niej półtoraroczne dziecko ;) Więc bez spacerówki się nie obędzie. Ja myślałam nie tyle o chuście, co o nosidełku, takim zakładanym z przodu, np. BabyBjorn.

      Usuń
    2. Na pewno niedługo będę męczyć tematem u siebie. Przerabiam temat dogłębnie. Właśnie spojrzałam na to nosidełko i nie przeszłoby mojej przesiewowej selekcji, bo nie utrzymuje nóżek w odpowiednim zgięciu (nie mogą zwisać!). Ale jak mówiłam, będę męczyć, trzeba się uzupełniać. ;)

      Usuń
    3. O widzisz :) Tematu nosidełek jeszcze nie zgłębiałam, bo na razie skupiłam się na wózku. A myślałam o BabyBjorn, bo znajomi mają i w sumie polecają. Ale trzeba będzie się zastanowić :) Czekam więc na wpis u Ciebie o nosidełkach. Co kilka głów to nie jedna :)

      Usuń
  4. Ja mam używany po dzieciach siostry firmy PegPerego. Bardzo fajny. Stelaż na który nakłada się gondolę, fotelik i mocno zabudowaną spacerówkę. Gondola ma mocowanie do samochodu. Tak więc można przewozić dziecko. Ja mam gondolę i spacerówkę. Siostra nie miała fotelika bo miała już inny. Ja zastanawiałam się czy nie dokupić. Ale stwierdziłam, że nakładany fotelik mi się nie za bardzo przyda bo jak mam łatwą w transporcie i w mocowaniu gondolę to mi wystarczy. Niestety okazało się, że chodziłam 2 razy w tygodniu z małym na zajęcia i fotelik mocowany na stelaż by się przydał. Polecam jak ktoś mieszka w bloku bez windy. Stelaż bardzo lekki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też niedawno mieliśmy ten dylemat - pisałam na blogu o nim. Straszny i czasochłonny wybór. Za dużo modeli i udziwnień wprowadzanych co jakiś czas :) Człowiek głupieje od tego wszystkiego.
    U nas X-lander wchodził w grę i również używany, jednak decyzja zapadła i mamy inna firmę i nowy - przecież kobieta zmienną jest :) Oby Wam służył i dobrze się nim jeździło. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. mi sie udalo! uzywany, w super stanie i za super cene :D jestem bardzo zadowolona, ale tez duzo sie naszukalam. wozek kupilam juz w 5 miesiacu, by pozniej tylko lezec i pachniec i nie przejmowac sie nie zalatwionymi sprawami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, wózeczek to ciężki wybór szczególnie dla młodych kobiet. Pomagałam pod koniec zeszłego roku w wyborze wózka dla dziecka mojej córki, dużo szukałyśmy ponieważ ja jestem perfekcjonistką. Postawiłyśmy jednak na polską firmę o której wcześniej nie słyszałam, ANEX , mają tam dobrze wykonane wózeczki, ładnie się prezentujące, mogę polecić, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Wybór tego pierwszego wózka jest bardzo trudny tym bardziej ze na rynku jest masa firm. Nam polecino sklep jak i wózek :-)
    Polski wózek Anex Sport na podwójnej amortyzacji i kołami pompowanymi skrętnymi. Aluminiowa rama ktora po złożeniu nie zajmuję dużo miejsca a do tego ma uchwyt do przenoszenia. Duza gondola z regulacja plecków oraz materacem kokosowym jest wygodna i komfortowa. Spacerówka duza i długa z kilkustopniową regulacją pleców w tym praktycznie na płasko do spania. Regulowany podnóżek oraz okrywa na nogi. Torba i kosz na zakupy. Folia i moskitiera w komplecie. Najlepiej wybrac model 3w1. Polecam.

    OdpowiedzUsuń