Test obciążenia glukozą, czyli nie taki diabeł straszny...

12:32 Gosia Komentarzy: 21

Cukrzyca ciążowa dotyka, niestety, coraz więcej przyszłych mam. Badaniem, które pozwala stwierdzić, czy cukier metabolizowany jest prawidłowo, czy raczej czeka nas przygoda z poradnią diabetologiczną, jest doustny test obciążenia glukozą. Wykonywany jest zwykle między 24. a 28. tygodniem ciąży.

Na ostatniej wizycie kontrolnej również i ja dostałam skierowanie. Nie mając właściwie zielonego pojęcia, na czym to badanie polega i co mnie czeka, postanowiłam poszperać po internecie. I to był mój błąd. Można odnieść wrażenie, że internautki urządziły sobie zawody, która gorzej zniesie badanie i która w bardziej makabryczny sposób je opisze.

Dowiedziałam się więc, że mogę: zasłabnąć, zwymiotować, dostać biegunki. Wszystko po kolei bądź równocześnie. A prawdziwą drogą przez piekło miało być samo wypicie roztworu glukozy.

Na moje nieszczęście, opinie przeczytałam mniej więcej na tydzień przed badaniem. Zafundowałam więc sobie kilka dni nerwów i nieprzespanych nocy, podczas których snułam wizje siebie romantycznie mdlejącej na leżankę i umierającej z głodu przez dwie godziny, bo test trzeba przeprowadzać na czczo i w takim stanie pozostać do jego końca.

Jak było naprawdę?

1. Wstałam, na czczo udałam się z moim małżonkiem (na wypadek, gdybym faktycznie traciła przytomność i odchodziła od zmysłów) do przychodni. Pobrano mi krew (z żyły, choć podobno czasem pobierają z palca i na miejscu mierzą poziom cukru glukometrem). Wstałam z leżanki.

2. Dostałam do wypicia roztwór 75 g glukozy (inną opcją jest 50 g). Chwyciłam kubek drżącymi rękoma, przygotowana na największy szok gastrologiczny w moim życiu. I co? Woda jak woda, tyle że bardzo słodka. Czekałam, aż coś się stanie. Cokolwiek. A tu nic. Wróciliśmy więc do domu, bo na kolejne pobranie miałam się stawić po dwóch godzinach.

3. Bałam się, że przez te dwie godziny padnę z głodu. Żeby zająć czymś mój niespokojny umysł, zaczęłam czytać książkę. Ani się obejrzałam, a trzeba było wracać do przychodni. Żadnego głodu (glukoza jednak dała energetycznego kopa), żadnych nudności, żadnego osłabienia. Pobranie krwi (też z żyły) i... finito. Pozostało tylko czekać do wtorku na wyniki.

Dziewczyny, jeśli test obciążenia glukozą dopiero przed wami, naprawdę - nie ma się czego bać. Ekstremalne reakcje, owszem, zdarzają się, ale to są wyjątki. Włóżcie między bajki opinie, które znajdziecie w internecie, no, chyba że chodzi o moją opinię.

G.


21 komentarzy:

  1. W większości krajów zachodnich nie wykonuje się tego testu rutynowo, tylko jeśli ktoś ma wskazanie (nadwaga, dziecko zbyt duże w stosunku do wieku ciąży, cukrzyca w rodzinie, etc.). Teraz w Polsce nie robi się też 50 g (badanie przesiewowe), żeby "nie tracić czasu"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście wtedy, kiedy glukoza na czczo źle wychodzi.

      Usuń
  2. Masz rację i fajnie to opisałaś ;) czytanie nie służy badaniom a wzmaga nasze nerwy i myślenie o tym- jak napisałaś nieprzespane noce i nerwowe chwile.
    Najlepiej nie czytać :) już nie raz jak poszłam nie mając o tym pojęcia to dziękowałam sobie, że wcześniej się nie dowiadywałam bo bym się tylko denerwowała i odkładała skierowanie na później.
    Oczywiście ile osób tyle opinii bo każdy organizm jest inny i inaczej reaguje.
    Fajnie, że tak dobrze wszystko zniosłaś i trzymam kciuki za wyniki ;)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli czeka nas jakieś badanie, to warto przeczytać opis, żeby mieć pojęcie, o co w nim chodzi, ale w żadnym wypadku nie należy czytać opinii osób, które dane badanie przeszły. większość z nich specjalnie koloryzuje swoje przeżycia, żeby innych nastraszyć. po co? ciężko powiedzieć.

      Usuń
  3. Nie ma się czego bać. Tez to piłam. Nie byłam w ciąży a piłam. Miałam takie badania. Nie jest zła ale dobra tez nie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra nie jest, ale człowiek nieraz z własnej woli gorzej smakujące rzeczy je/pije ;) po prostu słodka woda, i tyle.

      Usuń
    2. Omatko, nie wiem czemu, ale pierwsze skojarzenie to jabole. :-x

      Usuń
    3. mi się skojarzyła wódka ;) nie pojmuję, jak można pić takie świństwo :)

      Usuń
  4. No. Nareszcie ktoś napisał coś normalnego o tym piciu. Też mam wrażenie, że są zawody na kto gorzej to zniesie. Ja w przyszłym tygodniu idę, nie panikuję, kurde. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak trzymaj! naprawdę nie ma się czego bać :)

      Usuń
  5. A dla mnie to była trauma. Nie byłam w stanie wypić glukozy, miałam odruchy wymiotne. Ohyda! Widocznie każdy organizm reaguje inaczej. Ciesz się, że tak łatwo poszło, bo jesteś szczęściarą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, tak jak napisałam: zdarzają się różne reakcje :) ale wydaje mi się, że nie zdarzają się one aż tak często, jak to można odnieść wrażenie, czytając różne opinie, i nie są one aż takie makabryczne :) podobno dla złagodzenia smaku można dodać odrobinę cytryny.

      Usuń
  6. Wszystko zależy od organizmu. Ja nie wymiotowałam,ani nie miałam odruchu wymiotnego przy piciu. Niestety jakieś pół godziny od wypicia myślałam, że zejdę z tego świata.Niby nic się strasznego nie działo, ale serce mi strasznie waliło i cały dzień potem czułam się paskudnie. Nie jest to takie straszne, są gorsze rzeczy, ale przyjemne to tez nie jest. Trzymam kciuki za dobre wyniki:-).

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zalezy od człowieka. Ja wypiłam jakoś i było ok. A dziewczyna obok nie dała rady. No i dzieci też. miały jakoś po 10 lat, nie które więcej. Jedna nie wypiła. Zapłakana poszło do pokoju. Innej za drugim razem dopiero się udało napić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko, nieprzespane noce z powodu testu obciążenia glukoza......nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mialam tak jak Tedi, niby przeszla mi ta ohydna mikstura przez gardło w miarę przyzwoicie, ale w okolo 30 minut po wypiciu mialam wrażenie, że zaraz umre lub chociażby zemdleje. Mroczki przed oczami, czulam, że odlatuje. W koncu silne wymioty i po tym powoli zaczelam wracac do żywych. Niestety z obawy przed koniecznością ponownego ewentualnego picia tego świństwa nie powiedzialam w laboratorium o moich wymiotach. I o zgrozo niestety przyjdzie mi robic ten test jeszcze raz bo po wypiciu glukozy wynik wyszedł mniejszy niz wynik zrobiony na czczo. Zazdroszczę wszystkim Kobietą, które dobrze znosza to badanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w przychodni pani pozwoliła dolać do kubeczka sok z połowy cytryny.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja wlasnie jestem po badaniu;-)
    O ewentualnych skutkach ubocznych powiedziała mi pielegniarka ;-) wypic wypilam poszło gladko ...Bardzo słodka jes glukoza ale nie ma tragedii :-D
    Pozniej przez pol god mialam nudnosci ale obyło sie bez rewolucji (mysle ze wpływ na to mialo to ze jeatem na czczo -wtedy zdarzaja mi sie nudnosci, to ze nie slodze i nie jem prawie slodyczy,i to ze ogólnie bardzo mi slabo i czasem mdleje przy pobieraniu krwi :-( ) ale po powrocie do domu dopadla mnie biegunka....mysle ze tu tez mialo wplyw ze naczczo i nie przepadam za slodkosciami :-D
    Ogolnie nie ma sie czym przejmować i nie ma co sugerować sie tym co pisza bo kazda z nas jest inna i ma inna tolerancje ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Wlasnie jestem po wypiciu tego slodkiego drineczka z cytrynka. Czytajac opinie w Internecie myslalam ze bedzie duzo gorzej, jak na razie zyje, zobaczymy co potem :) nie taki diabel straszny....

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie do przeżycia :) Trochę dziwi mnie natomiast, że puścili Cię w przerwie między badaniami, do domu. Lekarze i pracownicy przychodni zwykli odradzać opuszczenie placówki, ponieważ aktywność fizyczna ma zaburzac wyniki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie miałam żadnej aktywności :) Moja aktywność polegała na tym, że wsiadłam do auta, którym mąż mnie dowiózł do mieszkania, a w mieszkaniu leżałam 2 godziny ;)

      Usuń