Buszująca w trawie, czyli jakie zabawki ogrodowe sprawią dziecku frajdę

10:57 Gosia Komentarzy: 3

piaskownica

Na co dzień gnieździmy się w bloku. Wprawdzie tuż obok jest plac zabaw, nawet jakaś rzeczka płynie, a w niej pluskają się kaczki, ale ogród to ogród: kawałek prywatnej zieleni, gdzie możesz robić to, na co tylko masz ochotę (no, prawie). Dlatego kiedy jedziemy do dziadków (obojętnie których, bo i jedni, i drudzy mają to szczęście, że mieszkają w domu) i pogoda dopisuje, całymi dniami Lenka przesiaduje w ogrodzie. Próba zaciągnięcia jej chociażby na obiad zwykle kończy się na tym, że to ja kapituluję i latam za nią po tym ogrodzie, próbując podsuwać jej łyżkę z zupą. 

Jak już te dziadkowe ogrody są, to żal byłoby ich nie wykorzystać. Stopniowo zapełniają się więc zabawkami, coraz bardziej zamiast zacisznego kącika przypominając kolorowy plac zabaw. Jakie zabawki wg mnie są ogrodowym must have?

Piaskownica. Konieczna, niezbędna, nieodzowna. Musi być i koniec. To właśnie piaskownica – obok huśtawki powieszonej na trzepaku – była jednym z naszych pierwszych nabytków. Kiedy Lenka zaczyna się w niej bawić, to jest ten moment, gdy można na chwilę usiąść na ławce i w spokoju – przy akompaniamencie ćwierkających w karmniku wróbelków (ach, rozmarzyłam się) – napić się kawy. Kupując piaskownicę, warto zwrócić uwagę na to, czy posiada pokrywę. Przydaje się nie tylko podczas deszczu – wałęsającym się po okolicy kocurom piaskownica może aż zanadto kojarzyć się z kuwetą, lepiej więc zakrywać ją na noc. 

Namiot albo domek. Wariacji na temat ogrodowych namiotów i domków dla dzieci jest mnóstwo. Sami mamy kilka. U jednych dziadków jest zestaw dwóch namiotów połączonych tunelem, u drugich dziadków – namiot-zamek. Ale muszę przyznać, że kusi mnie jeszcze klasyczny domek plastikowy z okienkami, drzwiami itd. (sama bym chętnie w nim posiedziała). 

Zjeżdżalnia. Zjeżdżalnia jest na razie na liście rzeczy „do kupienia” i podejrzewam, że prędzej czy później również pojawi się w naszym (w sensie dziadkowym) ogrodzie. Zwłaszcza że o ile do niedawna Lenka podchodziła do zjeżdżalni na placu zabaw z lekkim dystansem, teraz sama dzielnie wdrapuje się po schodkach, siada i sunie w dół z uśmiechem (uprzednio popędzając dzieci, które stoją na górze i zastanawiają się, czy zjechać, ekhm). 

A jakie zabawki są w waszych (dziadkowych) ogrodach? 



Na zdjęciu widać: 

Wpis powstał we współpracy z Lelushop.

3 komentarze:

  1. świetny ten domek, też chciałabym coś takiego dla córki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas taki domek stoi...w salonie - i jest dla Bąbla ulubioną "bazą", kiedy chce się gdzieś przed nami schować. A piaskownice mamy łącznie aż cztery - jedna przed blokiem, druga na balkonie, kolejne dwie u dziadków. Młody przesiaduje w nich całymi godzinami. Z innych zabawek polecam też dmuchane zamki do skakania - ja również korzystam, bo wagowo mieszczę się w normach zalecanych przez producenta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. My mamy duży ogródek, ale na razie pusty. Mały basenik czeka na słońce. A w planach jest kupienie huśtawki i piaskownicy. A taki domek - też bym chciała dla mojej Izki! Może w przyszłym roku stanie... :)

    OdpowiedzUsuń