'Dwa, trzy, cztery' - seria książeczek dla najmłodszych

13:58 Gosia Komentarzy: 0



Bartek uwielbia książki. Nieraz sam wędruje do pokoju dziecięcego, ściąga je z półki, przynosi do salonu, wdrapuje się obok mnie na kanapę i wciska w moje ręce, żeby mu poczytać. Ma kilka swoich ulubionych, które ogląda codziennie. Wśród nich są książeczki z serii "Dwa, trzy, cztery" Joanny Bartosik.

Każdą z książek serii - "Cyfry i numery", "Wspólne spacery" i "Słowa i litery" - tworzą grube, kartonowe strony. Fakt ten z pewnością docenią rodzice, którzy wiedzą, na jak ciężkie próby nieraz takie książki są wystawiane. A to poślinione lub umazane bliżej nieokreślonym czymś paluszki, a to niepohamowana dziecięca ciekawość i chęć sprawdzenia, czy pojedynczą stronę można podzielić na dwie. Tak, książki dla najmłodszych muszą być naprawdę wytrzymałe.

A co książeczki kryją na swoich stronach? Mnóstwo niezwykłych rzeczy! Z "Dwa, trzy, cztery. Wspólne spacery" wybieramy się do parku, na plac zabaw, na targ, dworzec kolejowy, do kina czy lasu. Barwne ilustracje obfitują w typowe dla danego miejsca sytuacje, osoby i przedmioty. Równie ciekawe sceny z życia codziennego maluch znajdzie w "Dwa, trzy, cztery. Cyfry i numery". Przeglądając książeczkę, udajemy się na przejście dla pieszych, stację benzynową, do gabinetu lekarskiego czy na przystanek tramwajowy. Na każdej stronie znajdziemy sprytnie przedstawione cyfry i liczby - na miarce wzrostu, na koszulkach biegaczy, na rozpisce linii tramwajowych.

Choć ostatnia pozycja "Dwa, trzy, cztery. Słowa i litery" przeznaczona jest dla dzieci już od 1. roku życia, wg mnie bardziej przypadnie do gustu nieco starszym, które już zainteresowane są poznawaniem literek. I właśnie dlatego akurat ta książka częściej gości w rękach Lenki. Każda litera przedstawiona jest tu w formie intrygujących określeń takich jak "ElEgancki ElEktryk" czy "Gołąb Głaszcze Grzesia po Gipsie". Nie brakuje też zabawnych ilustracji, które sprawiają, że nauka alfabetu staje się prawdziwą frajdą.

Polecam!






0 komentarze: