Słownik lenkowo-matkowy

14:24 Gosia Komentarzy: 16


Dopiero po ośmiu tygodniach uczenia się siebie nawzajem mogę stwierdzić, że komunikacja wychodzi nam coraz lepiej. Choć oczywiście wciąż zdarzają nam się małe nieporozumienia. Oto nasz krótki, ale bardzo treściwy słownik lenkowo-matkowy.

1. Zaciśnięte powieki, czerwień na twarzy i wrzask - "Jestem zła. Nie wiem za bardzo dlaczego, ale w każdym razie mam ochotę sobie popłakać".

2. Otwarte oczka, usteczka w podkówkę i przeciągłe "młeeee" - "Jest mi smutno", a czasem "Jestem głodna, więc cholercia zamiast tego smoczka dawaj mi mleko, i to już!".

3. Otwarte usteczka ułożone w lekki dzióbek, spojrzenia rzucane na wszystkie strony, radosne odgłosy zachwytu - "Ale fajowo! Tu ktoś chodzi, tam ktoś chodzi, o, a teraz mi tu czymś machają przed oczami. Więcej, więcej, więcej. Chcę się bawić!".

4. Podczas leżenia na rękach zaczyna się wyginać i wierzgać rączkami i nóżkami - "No daj już spokój z tym ciągłym noszeniem, chcę na kocyk. A jak nie, to przejdę do punktu 1.".

5. Szeroko otwarte oczy, ssanie smoczka w skupieniu - "Hmm z filozoficznego punktu widzenia nasza egzystencja jest krótka i pozbawiona sensu. Ciekawe, co na ten temat powiedziałby Nietzsche?".

6. Badawcze spojrzenia rzucane spod półprzymkniętych powiek - "Uważaj, obserwuję cię. Niech ci się nie wydaje, że już śpię, bo nie śpię. W każdej chwili mogę przejść do punktu 1. lub 2., więc miej się na baczności".



16 komentarzy:

  1. Z "ust" nam to wyjęłaś, czyli dzięki za systematykę mowy ciała i buzi :D
    U Natalki rządzi punkt 5. Punkt 6. jest bardzo zdradliwy i potrafi zniweczyć kilkadziesiąt minut usypiania. Ale u nas jest jeszcze niezwykle ważny punkt: piąstki wsadzone do buzi, cmokane, ssane i ślinione na potęgę: "ooo widzisz, taka jestem głodna! nie chcesz dać mleka, to sobie poradzę". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, Lenka też ostatnio ssie piąstki na potęgę :) Ale czytałam, że to wcale nie musi oznaczać, że jest głodna, tylko że "zdobywa świadomość istnienia własnych dłoni" ;) Co by się zgadzało, bo ssie przeważnie tuż po jedzeniu, więc teoretycznie głodna nie powinna być ;)

      Usuń
    2. hmm, no nie wiem... może źle interpretuję, bo ona nigdy (!!!) mleka nie odmówiła :D

      Usuń
    3. U mnie to wygląda tak: karmienie, hops na ramię do odbicia, i wtedy zaczyna ssać piąstki. Jakby na zasadzie: "Ooo, a co to takiego? Hmm, to chyba moje!" ;)

      Usuń
  2. To są dzieci, które wolą kocyk od noszenia na rękach??? Szok :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No ładnie rozgryzłaś córeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje też nie przepadało za noszeniem i do dzisiaj tak ma. Synek jakoś nigdy nie lubił się przytulać :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Twojemu wpisowi przypomnialas mi jak u nas było trudno na początku. A teraz... :D Płacze, a raczej marudzi tylko kiedy jej w porę nie położę spać. A na początku? Uf, uff, ufffff! Dobrze, że to się zmieniło ;-) no ale u nas były kolki i te sprawy. Muszę dodać, że Natalia jest urocza!

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas jest jeszcze taka zabawa podczas usypiania: Hanka ssie smoczek i przysypia, smoczek wypada, zaczyna kwękać, mama albo tata podaje smoczek i znów dziecko odpływa, smoczek wypada, mała się orientuje, że coś nie teges i daje znać postękiwaniem i znów ktoś przychodzi i podaje i tak w kółko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest tak, że Lenka ssie, ssie, sama wypluwa smoczka i denerwuje się, że wypluła, więc wkładamy z powrotem, ona znowu wypluwa i tak w kółko :)

      Usuń
  7. No i super że się rozumiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas jest jeszcze cudowna komunikacja podczas karmienia - jak w 2 sekundy nie dam Kubie kolejnej łyżeczki z jedzeniem to zaczyna płakać, a potem jak podstawiam łyżeczkę to płacze jeszcze bardziej, bo nie było przed chwilą łyżeczki hehe :) Taką cudowną logikę ma mój syn :) Lenka jak aniołek śpi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze dodałabym bezzębny uśmiech i wydawanie dźwięku "aghu" czyli "jestem wyspana, obudzona i radosna więc bawcie się ze mną:D"
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, o tym zapomniałam :) Szkoda tylko, że takie znaki daje zwykle ok. 5, gdy rodzice nie są zbyt chętni do zabawy ;)

      Usuń