Depresja czy niedobór witamin i minerałów?

17:40 Gosia Komentarzy: 15


Wykonanie najprostszej czynności wymaga ogromnego poświęcenia. Najchętniej położyłabyś się i... tak leżała. Czujesz zmęczenie i przygnębienie. Jesteś senna i osłabiona. Zaczynasz się zastanawiać, czy właśnie nie dopada cię depresja. A może przyczyna leży gdzie indziej?

Posiłki przygotowujesz w pośpiechu. Od kiedy w domu jest niemowlę, nie zwracasz uwagi na jakość potraw. Najważniejszy jest czas potrzebny na ich przyrządzenie: im krótszy, tym lepiej. Owoców i warzyw nie jesz prawie w ogóle. Czasem tylko przegryziesz jakieś jabłko. Ryby? Orzechy? Nie pamiętasz, kiedy ostatnio znalazły się w twoim jadłospisie.

Łatwo się domyśleć, że organizm nie otrzymuje tego, co powinien otrzymywać, aby sprawnie funkcjonować. Jeśli rzadko jesz ryby i orzechy, może brakować ci kwasów omega. Jeśli nie przestrzegasz zalecenia, aby spożywać pięć porcji owoców i warzyw dziennie (a pewnie nie przestrzegasz), możesz mieć niedobór potasu. Wystarczy dodać do tego typowo polską pogodę (sorry, taki mamy klimat) i prawdopodobnie jak zdecydowana większość rodaków cierpisz na przewlekły deficyt witaminy D.

Dlaczego wspominam akurat o tych składnikach? Bo to właśnie ich obecność w diecie jest warunkiem dobrego samopoczucia. Nie tylko fizycznego. Przede wszystkim psychicznego.

Magnez i potas. O magnezie nie będę się rozwodzić. Każda z nas wie, że jest bardzo ważny dla funkcjonowania układu nerwowego. Więcej uwagi chciałam jednak poświęcić potasowi. Minerał bardzo, ale naprawdę bardzo ważny. Dlatego dziwi mnie, czemu nie ma go w preparatach multiwitaminowych. A odpowiednia podaż potasu jest absolutnie niezbędna dla dobrego samopoczucia. Jego poziom łatwo spada np. na skutek picia kawy czy herbaty (czy ogólnie napojów moczopędnych). Potas wpływa na funkcjonowanie mięśni, w tym mięśnia sercowego. Często przy jego niedostatecznej ilości występują więc kołatania. Inne sygnały, że pora uzupełnić potas to: zmęczenie, stany depresyjne, nerwowość, wahania nastroju. Brzmi znajomo?

Kwasy omega. O kwasach omega mówi się wiele, głównie w kontekście korzystnego oddziaływania na układ krążenia. Warto jednak wiedzieć, że odgrywają również ogromną rolę w funkcjonowaniu układu nerwowego. Są pożywieniem dla mózgu. Co ważne, nasz organizm nie potrafi ich wytwarzać samodzielnie, trzeba więc kwasy omega dostarczać wraz z jedzeniem. Nie trzeba długo szukać, aby znaleźć wyniki badań, które wskazują, że niedobór kwasów omega wiąże się z występowaniem stanów depresyjnych. Badania te sugerują również, że zwiększenie ich podaży znacząco łagodzi tego typu symptomy. Sugeruje się, aby - w celu poprawy samopoczucia psychicznego - przyjmować dziennie 1000 mg kwasu EPA i 500 mg kwasu DHA (a więc w proporcji 2:1). Na etykiecie każdego preparatu z kwasami omega znajduje się informacja na temat ich zawartości.

Witamina D. Teoretycznie wystarczy przebywać codziennie 15 minut w pełnym słońcu, aby w organizmie wytworzyła się odpowiednia ilość witaminy D. Wiadomo jednak, że ze słońcem w naszej strefie klimatycznej różnie bywa. Należy wiedzieć, że witamina D jest nie tylko niezbędna dla mocnych kości, o czym mówi się najczęściej. Witamina D jest konieczna w procesie wytwarzania neuroprzekaźników: dopaminy i serotoniny (tak, tak, tych, które odpowiadają za nastrój i dobrostan psychiczny). Łatwo więc przewidzieć, że niedobór witaminy D ujawnia się w postaci zaburzeń nastroju. Nie bez powodu SAD, czyli depresja sezonowa, występuje w tych miesiącach, gdy słońca jest za mało. Jaka dawka witaminy D będzie odpowiednia? Ja przyjmuję codziennie 2000 j.m.

Jedna z czytelniczek poprosiła o informację nt. przyjmowania witaminy D przez mamę karmiącą piersią. Czy wtedy dziecku również należy ją podawać, czy wystarczy to, co otrzymuje razem z mlekiem? Oto, co znalazłam:

Naukowcy z University of South Carolina wykonali badanie, które wskazuje, że jeśli kobieta przyjmuje 6400 j.m. witaminy D, to dziecko wraz z jej mlekiem otrzymuje 800 j.m. tej witaminy. Jeśli kobieta przyjmowała 400 j.m. - dziecko otrzymywało wraz z mlekiem zaledwie 50 j.m. Z badania wynika więc, że gdy to mama przyjmuje suplement z odpowiednią (wysoką) dawką witaminy D, suplementacja w przypadku dziecka już nie jest konieczna. We wnioskach napisano: jeśli przyjmowana przez kobietę dawka wynosi 6000 j.m. (a więc dość dużo), nie należy dodatkowo podawać witaminy dziecku. Jeśli natomiast jest to mniej niż 5000 j.m., należy podawać. (źródło: www.vitamidcouncil.org).

Rola wymienionych substancji to temat rzeka. Starałam się bardzo, bardzo zwięźle nakreślić, w jaki sposób ich niedobory oddziałują na samopoczucie. Nerwowość, zmęczenie, płaczliwość, przygnębienie, brak sił - takie objawy mogą nam dokuczać, gdy substancji tych jest za mało. Oczywiście, najlepszym rozwiązaniem jest zdrowa dieta. Wiem jednak, jak wygląda codzienność młodej mamy i czasem, niestety, łatwiej jest sięgnąć po tabletkę, niż pamiętać o pełnowartościowych posiłkach.

Powyższy wpis nie zastąpi konsultacji lekarskiej. Przewlekłe zmęczenie może być m.in. objawem chorób tarczycy czy właśnie depresji. Pisząc post, opierałam się na osobistym doświadczeniu i powszechnie dostępnych źródłach informacji (m.in. Psychology Today). Jeśli karmisz piersią, koniecznie skonsultuj się z lekarzem przed rozpoczęciem suplementacji!

15 komentarzy:

  1. Post o mnie. Do mnie. Dla mnie :) dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kiedyś pisałam o suplementach. Po ciąży, a zwłaszcza gdy karmi się piersią jest ona ważna. Ja regularnie zażywam kompleks witamin dla kobiet w ciąży i karmiących oraz wapń. Jak tylko mi się skończą i nie zdąrze kupić nowych to po paru dniach opuszczają mnie siły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobry tekst! i nie chodzi tu o mnie, bo sama suplementuję co nieco, ale mąż już niekoniecznie... Częste bóle głowy... Myślę, że i Jemu przyda się aspargin, a DHA musimy znaleźć jakieś dla nas obu - córa dostaje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie z kolei na wzrok padło. Przeczytałam: "Jeśli nie przestrzegasz zalecenia, aby spożywać pięć porcji lodów [...]".

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio właśnie zaczęłam zwracać większą uwagę na suplementy diety i od razu widać różnicę w moim samopoczuciu. Bardzo przydatny post :)

    www.swiat-mimi.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Brakuje mi wszystkiego...śniadanie w pośpiechu, obiad chce zjeść to dziecko wyje :/
    Idę dzisiaj do apteki to kupię prenatal (on chyba był też dla karmiących)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jutro robię koktajl z bananów i migdałów. Trochę potasu się przyda:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Vita D lekarz przepisał mojemu dziecku bo pociła mu się nadmiernie główka i było podejrzenie niedoboru witaminy D. W ciąży brałam jakieś witaminy, nie pamiętam nazwy, ale miałam anemię . Niestety po porodzie jeszcze się poglębiła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja brałam witaminę d w ciąży i nie musiałam od razu podawać dziecku, ale Vita K tak, do 3 miesiaca

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki za wpis! Karmię piersią moją 2 tygodniową córeczkę, właśnie zastanawiałam się czy jak przyjmuję witaminę D to muszę też dawać ją dziecku. Mam odpowiedź. Jednak muszę bo za małą dawkę jej przyjmuję. Jutro kupię Vita D tak jak dziewczyny i będę ją podawała małej.

    OdpowiedzUsuń
  11. młodej matce (szczególnie karmiącej) na pewno nie zaszkodzi witamina D ( już w ciąży ginekolodzy często doradzają D-Vitum forte). Poza tym warto suplementować kwasy omega 3.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie piszesz na temat witaminy D3, choć nadal uważam, że za mało się mówi o tym jak ważna jest suplementacja tej witaminy do naszego organizmu. Ja od roku wspomagam się suplementami http://www.kinon.com.pl/ z tego względu, że zawierają witaminę K2 o której równie mało się mówi, a o której usłyszałam dopiero po urodzeniu drugiego dziecka. Ma ona nieoceniony wpływ na nasz układ kostny, a nie ukrywam, że ze stawami było u mnie krucho. Tak więc po roku suplementacji czuję się dużo lepiej, nie borykam się z wahaniem nastroju, oraz bólami stawów i brak słońca już mi nie straszny, chociaż bardzo je lubię. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja Pani psycholog mówi że depresja również może pojawić się ze skrajnego zmęczenia i ze stresu, do tego kobieta w ciąży jest przepełniona hormonami i emocjami z którymi czasem nie może sobie poradzić :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z koleżanką, nie mniej jednak musimy być twarde i walczyć z tym, bo jesteśmy świadome do czego to może doprowadzić.

    OdpowiedzUsuń