6 rzeczy, których mi brakuje, odkąd zostałam mamą

11:10 Gosia Komentarzy: 23


Spokojnego posiłku. W rodzinie słynę z tego, że zawsze kończę jeść ostatnia. Kiedy zbierane są puste talerze, ja zwykle jestem gdzieś połowie konsumpcji. A raczej byłam. Odkąd mamy dziecko, nasze wspólne posiłki nabrały tempa i towarzyszy im intensywna konwersacja. "Ej, weź patrz na nią". "No patrzę przecież". "Co ona tam znalazła? Weź jej to!". Aż w końcu następuje kapitulacja: "Ech, to najpierw ty zjedz, ja się nią zajmę".

Czasu na czytanie książek. Teoretycznie mogłabym czytać wieczorem, gdy wszystkie grzeczne Lenki dawno już śpią. Problem w tym, że nie mam siły. Padam ze zmęczenia i jedyne, na co mam ochotę, to oglądanie z Pe Breaking bad. Efekt jest taki, że w kolejce czeka pięć pozycji, które bardzo chciałabym przeczytać, ale bardzo nie mam kiedy.

Snu. Sprawa oczywista. Początkiem stycznia cieszyłam się, że Lenka zrezygnowała z nocnych pobudek na karmienie. Spokój był przez tydzień. Pobudki na butlę zastąpiła pobudkami na ząbkowanie, siadanie i stawanie przy ścianie. Dotychczasowe kryterium rozpoczęcia rozmyślań nad drugim dzieckiem zamieniłam z "założę firmę i chwilę popracuję" na "zacznę się wysypiać, powysypiam się z miesiąc i wtedy się zastanowię". Jak myślicie, wyrobię się z drugim dzieckiem, zanim Lenka pójdzie na studia?

Randek. Kina, dobrze wysmażonego steka zjedzonego w tempie slow (patrz wyżej) w Jeff'sie i innych dotychczasowych atrakcji we dwójkę bez konieczności opracowywania strategii wyjścia na miesiąc przed. Ewentualnie atrakcji dla całej trójki bez natrętnego zastanawiania się, czy Lenka będzie bardzo płakać w foteliku czy tylko trochę (czy może znowu zwymiotuje, a co za tym idzie - ile zapasowych ubranek powinnam zapakować), czy wystarczy jedna butelka i czy w ogóle uda nam się odpocząć, nieustannie próbując ją zabawiać.

Normalnego planu dnia. Macierzyństwo całkowicie zmienia sposób postrzegania czasu. Zamiast układać plan dnia według godzin, jak to robią normalni ludzie, matka rozplanowuje wszystko, posługując się terminami: przed drzemką, po drzemce, po kaszce, przed obiadkiem, po kąpieli. Matka matkę zrozumie. Gorzej, gdy ww. terminy pojawiają się w rozmowie z kimś bezdzietnym. Wówczas trzeba się przestawić na stary tryb i spróbować określić, czy "po kaszce" nastąpi ok. 9 czy bliżej 10.

Ubrań bez plam. Macierzyństwo wyleczyło mnie z perfekcjonizmu. Kiedyś wystarczyła najdrobniejsza plamka, żebym zmieniała cały outfit. Teraz po całym dniu wyglądam, jakby mnie ktoś chwycił za ręce i przetargał po błocie. No dobra, trochę przesadzam, ale tylko trochę. Na szaleństwa w postaci jasnej bluzki pozwalam sobie tylko od święta.

23 komentarze:

  1. Mi możliwości wyjść bez Małego.... chodzi głównie o siłownie :(
    A do całej reszty Twojego spisu też się dołączam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się z tego przed rzeką, po drzemce, bo u nas jest to samo :) nawet dziś - wyjeżdżamy na weekend, o której? No przecież na drzemkę Smyka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też tego brakuje, a najbardziej czasu dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
  4. podpisuję się pod każdym punktem..a naajbardziej tęsknię za snem,książkami i długim lezeniem w wannie bo nienawidze brać prysznica!a no i jeszcze za ogarnięta chałupą:-P

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas z posiłkami było podobnie, ale teraz Lili siedzi z nami przy stole w wysokim krzesełku i jest bardzo zadowolona. Wcześniej jedno jadło a drugie zajmowało się dzieckiem, nie dało rady zjeść razem, chyba że spała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas identycznie... Marzę o tym, żeby w spokoju pomalować paznokcie! A kończy się to zawsze tak, że chodzę 2 tygodnie w poobdzieranych, bo boję się, że jak już pomaluję to mała zacznie wrzeszczeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie podpunkty się zgadzają :) Niestety z tymi randkami to będziemy musiały planować tak przez najbliższe 10 lat do przodu :( Już nie ma spontaniczności i niestety mi tego również brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj spokojnego posiłku i mi brakuje.
    kiedyś się wrzodów nabawię he he

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi z tej listy chyba najbardziej brakuje spokojnego posiłku

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak, czas nie określa się już w godzinach :)
    U nas opracowaliśmy układ, że każde raz w miesiącu może wyjść ze znajomymi (np. ja do kina/zakupy a mąż na paintball) jak mamy szczeście i znajdziemy leszcza co zajmie się Chibi idziemy razem :)

    Co do drugiego, ja założyłam od porodu 4 letni okres wpadkowy :) potem adios amigos + nie mam zamiaru ani trochę pomagać losowi, więc raczej jesteśmy na etapie "adios amigos" :) ale wam życze powodzenia, przed studiami Lenki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe, świetnie napisane :-)

    Mi w szczególności brakuje snu i leżenia do póżna w łożku w weekendy (do póżna czyli przynajmniej do 8. :D

    Ale na szczęście im dzidzia starsza to jest lepiej i łatwiej w pewnych kwestiach, (z naciskiem na PEWNYCH) :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym jeszcze dopisała- prywatności w wc :) Odkąd Młodzieniec chodzi nie ma mowy abym załatwiła cokolwiek w wc w samotności, no chyba że śpi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o, dokładnie. U nas jest to samo.

      Usuń
  13. Ojejciu! To prawda, że dziecko zmienia życie, ale może uda się trochę oszukać przeznaczenie? U mnie po kolei jest tak (w sensie zapodaję pomysły/inspirację):
    1. Spokojny posiłek = jest. (Na marginesie, zazdroszczę wolnego jedzenia, ja wszystko zawsze wcinałam i się muszę hamować). Lenka też często je sama, o ile się orientuję. Dacie radę jeść wszyscy. Lenkę do krzesełka, dać jedzonko. Jeśli to nie pora jej obiadu, to jakąś przekąskę (wiesz, jak zajmujące i jak zdrowe są jagody goji???!!! woow po prostu!).
    2. Czas na książki = jak u Ciebie. Przychodzi wieczór, wytchnienie, moment po pierwszych wybudzeniach, a ja zalegam przed laptopem, zamiast zrobić coś pożytecznego. (Chyba że - rzadko - robię coś pożytecznego w laptopie). Ale to nie wina dziecka, hehe.
    3. Sen = brak. Patrz pkt. 2. Siedzę jak głupia, zamiast iść się wyspać. Ale to też nie wina dziecka :D
    4. Randki = zdarzają się w trójkącie. Cóż, na razie nie widzę szans na zostawienie Natki z kimkolwiek (w sensie nie oddam). To dla zdrowia psychicznego i odsapnięcia idziemy do kina, w którym witają nas z otwartymi rękami. Niestety to są seanse okołopołudniowe, kiedy to tatusiowie najczęściej w pracy. Ale może Wy macie możliwość i chęci zostawienia Lenki raz na ruski rok z kimś? To szalejcie!
    5. Normalny plan dnia = nigdy nie było. No dobra, taka chaotyczna jestem. Wiele razy próbowałam się zmienić, ustawić godzinowo, planowo. I d***. Natalka za wiele tu nie namieszała hehe.
    6. Ubrania bez plam = o tym nie myślałam. Nie, chyba nie mam z tym problemu. Moment niebezpieczny to wyjęcie dziecka z krzesełka po jedzeniu jagodowym czy innym buraczkowym. Za to plamy na ubraniu dziecka, fakt, porażka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty to robisz, że masz takie megapozytywne podejście do wszystkiego? ;)

      Usuń
  14. Mi teraz zaczyna brakować pracy i ludzi, z którymi można pogadać o normalnych rzeczach. Zwyczajnie nudzę się sama. Wszystkie dzieciate koleżanki pracują i w ogóle nie mają czasu a te, które nie mają dzieci też pracują. O i brakuje mi wieczorów z mężem. Nawet takich w domu przy filmie. Teraz wieczorami oboje pracujemy i wolny wieczór zdarzy się może raz na 2 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm w sumie to mi nie brakuje niczego.
    Co do posiłków zawsze w siebie wrzucałam, teraz po prostu podkręciłam tempo.
    Książek nie czytam, tylko słucham - jadąc autem, na spacerze. A jak czytam to wieczorem po jednej kartce a potem mąż zdejmuje ze mnie książkę i gasi światło ;)
    W naszym małżeństwie nie ma czegoś takiego jak randka, są wspólne wyjscia owszem, jest wypad do kina, na spacer, kolacja, ale nigdy nie podnosiliśmy tego do rangi randki, dlatego jakoś nie odczuwam żeby czegoś mi miało brakować, celebrujemy wspólne chwile, owszem, ale równie miło jest w domu przy kuchennym stole, co w restauracji przy świecach.
    Plan dnia to ja dopiero teraz mam! Wcześniej w ogóle nie przykładałam do tego wagi, kiedy co i jak robię. A odkąd mam dziecko zaczęłam jeść regularne posiłki! Czyli duży plus :)
    Ubrania bez plam, fakt to przeszłość... ale who cares!?
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha. No podpisuję się pod każdym punktem. Żebyś ty widziała, jak wygląda mój "outfit domowy" w godzinach wieczornych...

    OdpowiedzUsuń
  17. Och macierzyństwo to wiele wyrzeczeń :) Chociaż jest bardzo przyjemne to czekam jak dzieci pójdą do przedszkola żebym znalazła chociaż chwilkę dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Często zastanawiam się, jak to będzie u nas... ale może nie będzie tak źle?
    Mimo wszystko przecież dziecko daje poza tymi brakującymi "rzeczami" całe mnóstwo szczęścia i radości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że to wszystko i tak po stokroc wynagradza Ci maluszek :)
    Ciekawe jak to będzie u nas?! Chyba najbardziej będzie brakować mi snu, z ktorym juz w ciąży mam problem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziś rozmawiam z przyjaciółką. Ona pyta co u mnie. "A dobrze, zaczynam się wysypiać". Ona: "No ja ostatnio przez te egzaminy padam na twarz. Też sobie dziś odespałam. Spałam 11 godzin". Ehh... dla mnie długi sen oznacza 5 godzin...

    OdpowiedzUsuń
  21. Brak snu, brak prywatności a przede wszystkim brak spokoju. Dzieci sa irytujące, absorbujace ...

    OdpowiedzUsuń